Nie jestem ofiarą

O wychodzeniu z bolesnych doświadczeń domu rodzinnego, o zagrożeniu pornografią i o tym, czym jest miłość, z Joshem McDowellem rozmawia ks. Tomasz Jaklewicz.

Jak z tego wyszedłeś? Kto Ci pomógł?

Żyłem w pełnym bojaźni świecie, czując się naprawdę samotnym, dzień po dniu, dzień po dniu… Gdybym nie poznał Chrystusa, myślę, że zniszczyłbym wszystko w życiu, moje małżeństwo, rodzinę, wszystko. Jest kilka rzeczy, które mi pomogły. Zanim jeszcze poznałem Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, sam wyciągnąłem kilka wniosków. Po pierwsze podjąłem świadomy wybór: nie jestem ofiarą!

Ale przecież byłeś ofiarą!

Nie. Poczekaj. Nikt nie może uczynić z ciebie ofiary, dopóki mu na to nie pozwolisz. Ten człowiek nie miał nade mną takiej władzy, by zrobić ze mnie ofiarę. Chyba że ja bym mu na to pozwolił. Kiedy ktoś mówi: „Jestem ofiarą”, już przegrał.

Ale wielu ludzi wykorzystanych, jak mi się wydaje, mówi o sobie: „Jestem ofiarą”.

Tak mówi 98 procent ludzi. Po drugie podjąłem świadomą decyzję, że moja seksualność nie jest całkowicie zniszczona. Większość ludzi, którzy byli wykorzystywani seksualnie, mówi: „Dla mnie już jest za późno”. I stają się często bardzo rozwiąźli seksualnie. Ja miałem szczęście, poszedłem w drugą stronę. Potem, kiedy już zaufałem Chrystusowi, dwie rzeczy wydarzyły się w moim życiu. Musiały pochodzić od Ducha Świętego. Pierwsza była największym wyzwoleniem jakie mnie spotkało.

Zdałem sobie sprawę, że dla Boga nie ma nic zbyt trudnego; nie istnieje nic takiego, czego nie mógłby dla mnie zrobić. Nie ma też niczego tak małego, że byłoby nieważne dla Niego, dla Jego miłości. Kiedy to odkryłem, byłem wolny. Druga rzecz, która stała się po moim nawróceniu, to przebaczenie. Nie chciałem przebaczyć temu człowiekowi. Chciałem, żeby spalił się w piekle. Ale wiedziałem, że Biblia mówi prawdę, że Bóg mnie kocha i nakazuje mi przebaczyć. Zrobiłem to ze względu na posłuszeństwo, przez wiarę. Biblia mówi, że bez wiary nie można podobać się Bogu. Byłem świeżo upieczonym wierzącym. Pojechałem i przebaczyłem mu. Jest jeszcze jedna rzecz. Otóż kiedy coś takiego się dzieje, rozpaczliwie szukasz kogoś, kto ci uwierzy.

Czy znalazłeś kogoś takiego?

To był ten sam człowiek, który mnie przyprowadził do Chrystusa. Nie potrafiłem tego powiedzieć, ale w końcu to ze mnie wyszło. A on mi uwierzył. Przez sześć miesięcy był moim duchowym mentorem. Spotykałem się z nim raz w tygodniu, słuchał o ciemnych dolinach, przez które przeszedłem, potem otwierał Pismo Święte i przemawiał prosto do mojego życia. Widziałem przemianę: moich uczuć, postaw, postępowania. Wszystko się zmieniało. Po sześciu miesiącach wiedziałem, że to powie. Nie chciałem tego usłyszeć. Powiedział: „Josh, musisz mu przebaczyć”. Gdyby ten człowiek nie pracował ze mną przez te sześć miesięcy, nigdy bym nie przebaczył mojemu winowajcy. Łaska Boża wykonała wielką robotę w moim życiu, ale ciągle się z tym zmagam.

To wchodzi tak głęboko, że coś zostaje. Na przykład jestem sam w pokoju, pracuję i wchodzi jakiś mężczyzna, natychmiast zaczynam się bać. To trwa tylko kilka sekund, ale ciągle się zdarza. Niedawno w kościele pastor powiedział „Pomodlimy się za Josha” i położył mi rękę na ramieniu. Zareagowałem: „Proszę, nie dotykaj mnie”. Dlaczego? Kiedy ludzie zaczynają się modlić, bezwiednie zaczynają cię lekko głaskać. To właśnie robił mi ten człowiek i wszystkie te obrazy pojawiły się w mojej głowie. Kiedy słyszę w telewizji o księdzu, pastorze czy kimkolwiek, kto wykorzystał kogoś seksualnie, coś się we mnie gotuje. Zmieniam kanał albo wychodzę z pokoju.

Ludzie mówią: „Musisz uczyć się ufać Jezusowi”. A co ja próbuję robić przez 50 lat?! Jezus nie obiecał, że nikt nie poniesie konsekwencji. Ale obiecał jedną rzecz: „Nie opuszczę Cię ani nie pozostawię, nawet gdy będziesz szedł przez ciemną dolinę”. W najtrudniejszych chwilach mojego życia nigdy nie miałem wrażenia, że Go tam nie ma. Każdego dnia muszę uczyć się od nowa ufać Chrystusowi. Inaczej bym nie przeżył.

Ważnym momentem była ta chwila, kiedy ktoś Ci wreszcie uwierzył. Jezus nie przychodzi do nas, że tak powiem, prosto z nieba, ale przychodzi przez innych, czyli przez Kościół.

Chciałbym, aby protestanci zdali sobie sprawę z prawdy, którą powiedziałeś. Większość ewangelikalnych liderów nie rozumie tego. Jedną z najważniejszych rzeczy, jakich nauczyłem się, kiedy zostałem chrześcijaninem, było to, że potrzebuję więcej niż tylko Jezusa…

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama