Jak to jest z ellaOne?

Oto stanowisko Rady Naukowej Centrum Bioetyki Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris ws. zmiany kategorii dostępności na terenie Polski produktu leczniczego ellaOne:

1. W ostatnich tygodniach powróciła w Polsce dyskusja na temat sprzedaży preparatu ellaOne poza kontrolą lekarską[1] i udostępnianie go także dziewczynkom, które ukończyły 15 lat[2]. Wbrew upowszechnianym tezom, decyzja Komisji Europejskiej ze stycznia 2015 r. nie tworzyła obowiązku eliminacji kontroli lekarskiej nad przyjmowaniem preparatu ellaOne. Zgodnie z art. 4 ust. 4 dyrektywy 2001/83/WE[3], prawo państw członkowskich może zakazać lub wprowadzać wszelkie ograniczenia w odniesieniu do obrotu środkami antykoncepcyjnymi i poronnymi. W związku z powyższym wymóg autoryzacji przez lekarza zakupu preparatu ellaOne jest w pełni zgodny z prawem Europejskim i stanowi bodaj najłagodniejszą formę ograniczenia.

2. Jako przedstawiciele nauk medycznych, społecznych oraz humanistycznych z ulgą przyjmujemy uchwalenie ustawy z 25 maja b.r.[4], która przywróciła kontrolę lekarską nad sprzedażą tego środka. Nie jest to rozwiązanie optymalne, pozwala jednak ograniczyć ryzyka wynikające ze zmian prawnych wprowadzonych w 2015 r. Ustawa pozwala na profesjonalną ocenę stanu zdrowia kobiety, wykluczenie ciąży, obecności czynników ryzyka powikłań zdrowotnych oraz innych możliwych negatywnych skutków zastosowania ww. środka przez konkretną pacjentkę. Biorąc pod uwagę całokształt polskich unormowań dotyczących bezpieczeństwa obywateli, ochrony życia ludzkiego, także we wczesnych fazach jego rozwoju oraz praw dzieci i ich rodziców, wciąż zasadnicze wątpliwości budzi sama dostępność tego środka.

3. Warto przywołać stanowisko Prezydium Naczelnej Rady Aptekarskiej, w którym wyraźnie stwierdzono, że „częste stosowanie tych tabletek [zawierających substancję czynną – octan uliprystalu – przyp. OI] powoduje zaburzenia hormonalne, rozregulowanie cyklu menstruacyjnego. Jest to duża ingerencja w układ hormonalny, co przy częstym stosowaniu może w konsekwencji stwarzać problemy z zajściem w ciążę, a później nawet przyspieszyć przekwitanie. Nie są też znane skutki oddziaływania octanu uliprystalu na płód, jeśli po zażyciu tabletki hamującej lub opóźniającej owulację dojdzie do implantacji zarodka.”[5] Powyższą opinię potwierdza Charakterystyka Produktu Leczniczego[6] ellaOne oraz badania przedstawione przez Europejską Agencję Leków[7].

4. Również najnowsze badania potwierdzają wcześniejsze dane[8] wskazujące, że preparat ellaOne może uniemożliwiać dalszy rozwój dziecka znajdującego się, w momencie podania środka, w początkowym stadium rozwoju. Obecne w obiegu naukowym od lutego b.r.[9] badania wykazują bezsporny związek między zastosowaniem pojedynczej tabletki ellaOne a znacznymi zmianami w ekspresji genów ważnych dla prawidłowego funkcjonowania błony śluzowej macicy, warunkujących jej podatność na implantację. Oznacza to duże prawdopodobieństwo istotnych utrudnień dla zagnieżdżenia się zarodka, które stanowi warunek dalszego rozwoju dziecka. Wskazywano na nie w pierwotnej ulotce do tego preparatu z 2009 r.[10], jednak w 2010 r. w nowej ulotce pominięto fragment wskazujący na możliwy, negatywny wpływ tego preparatu na implantację zarodka. Na zasadność pierwotnego brzmienia ulotki wskazuje jednak treść dokumentacji rejestracyjnej, zgodnie z którą jednym z mechanizmów działania octanu uliprystalu jest opóźnienie dojrzewania endometrium, mogące zahamować proces implantacji.

5. Jednocześnie, wyrażamy zaniepokojenie medialnymi wypowiedziami lekarzy (prof. R. Dębski[11], dr B. Arłukowicz[12],) którzy wobec masowego odbiorcy poddawali w wątpliwość lub poważnie relatywizowali ww. ryzyka. Wypowiedzi takie należy jednoznacznie ocenić jako niedopuszczalne z etycznego punktu widzenia. Mogły one wprowadzić w błąd wiele pacjentek i przyczynić się do podejmowania przez nie niezwykle ryzykownych zachowań i decyzji o daleko idących konsekwencjach dla ich zdrowia i dla życia ich dzieci.

Rada Naukowa Centrum Bioetyki Instytutu Ordo Iuris:

- prof. Bogdan Chazan, ginekolog, położnik
- prof. Ewa Dmoch-Gajzlerska, ginekolog, położnik,
- dr Joanna Banasiuk, prawnik,
- prof. Piotr Rieske, analityk medyczny, biotechnolog,
- prof. Andrzej Lewandowicz, chemik, internista i geriatra,
- prof. Tadeusz Pietrucha, biotechnolog,
- prof. Krzysztof Motyka, prawnik, filozof i socjolog,
- dr Jennifer Castaneda, genetyk i bioetyk,
- prof. Aleksander Stępkowski, prawnik,
- dr Błażej Kmieciak, socjolog, pedagog specjalny i bioetyk,
- mec. Jerzy Kwaśniewski, adwokat.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| ELLAONE

  • TomaszL
    09.06.2017 13:16
    Pomijając całą dyskusje o działaniu tego typu tabletek mnie uderza hipokryzja pewnych środowisk postulujących dostęp do tego typu środków dla dzieci od 15 roku życia , zakazując im jednocześnie sprzedaży np. piwa bezalkoholowego.
  • Gość
    09.06.2017 16:37
    Proszę o podanie ilości poronień spowodowanych EllaOne. Konkretne cyfry wraz ze źródłem czyli poważnymi badaniami udowadniającymi ten fakt, że poronienie było skutkiem podania EllaOne. Badań opublikowanych w recenzowanym periodyku medycznym z Impact Factorem.
  • Gość
    09.06.2017 16:56
    EllaOne nie jest zakwalifikowana jako środek wczesnoporonny przez czuwające nad tym instytucje.
  • Gość
    10.06.2017 18:45
    https://dominikanie.pl/2014/01/spor-o-grzech-i-spowiedz/ ---> cyt.: "W swoim czasie istniała koncepcja grzechu śmiertelnego i (w każdym swym rozmiarze), według której w niektórych dziedzinach ilościowo drobny wymiar sprawy nie chroni przed grzechem śmiertelnym. Taką dziedziną miała być seksualność. Otóż dość precyzyjnie brzmiące VI przykazanie (Nie cudzołóż!) rozciągano na wszelkie przejawy nieporządku (czy też po prostu trudności) w sferze seksualnej, które z kolei ex toto genere suo uważano za grzech śmiertelny. Efekt jest taki, że chociaż Pan Jezus nic nie mówił o masturbacji i antykoncepcji, a bardzo dużo nauczał np. o przebaczeniu, to w konfesjonałach oraz na katolickich portalach rozmawia się dużo więcej o masturbacji i antykoncepcji niż o przebaczeniu. Ciekawe, że o masturbacji (onanizmie) w ogóle nie mówi się w Biblii. Historia Onana bowiem (Rdz 38,1nn) dotyczy stosunku przerywanego będącego wynikiem niechęci do wypełnienia prawa tzw. lewiratu, a nie masturbacji. Do powstania pewnej obsesji na tle ludzkiej seksualności przyczynił się św. Augustyn, który wśród złych skłonności, które zapanowały nad człowiekiem po grzechu pierworodnym, na pierwszym miejscu wymienia pożądanie seksualne. Co gorsza, przekazywanie grzechu pierworodnego dziecku Augustyn łączy z fizycznym aktem płciowym rodziców, a szczególnie z towarzyszącymi temu aktowi cielesnymi emocjami 2 Nic dziwnego, że tego rodzaju teorie zaowocowały pełnym podejrzeń myśleniem o seksualności i doszukiwaniem się w niej diabelskich zapachów."
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.