Alkoholiczka przy nadziei

Co roku w Polsce rodzi się kilkanaścioro dzieci pod wpływem alkoholu. A dzieci z FASD trudno zliczyć. Co robić z pijącymi matkami?

Według Ostrowskiej-Biskot matka alkoholiczka od razu po porodzie powinna być przymusowo kierowana na leczenie odwykowe. Bez kolejek i oczekiwania, bez naiwnego myślenia, że sama się zgłosi. Nie zgłosi się. – Jeśli ktoś jest pacjentem chorym psychicznie, zagrażającym sobie i innym, można, a nawet trzeba go ubezwłasnowolnić i przymusowo leczyć. Tutaj sytuacja jest wbrew pozorom podobna. Alkoholiczka nie kontroluje siebie, szkodzi sobie i dziecku, potencjalnym przyszłym dzieciom. Więc przymus leczenia jest zasadny. Przymus leczenia, nie karania. Wydaje się, że jako społeczeństwo nadal nie rozumiemy istoty alkoholizmu, nie mamy wobec pijących kobiet odrobiny życzliwości i autentycznej chęci pomocy. Stąd chęć penalizacji, a nie stworzenia systemu, który realnie wspiera.

Jedną z pacjentek Ostrowskiej-Biskot jest Adriana (imię zmienione). Pierwsze dziecko urodziła z FASD, chłopiec przebywa w domu dziecka. Kobieta zaszła w kolejną ciążę i kolejny maluch urodził się upośledzony. – Matka miała niską świadomość tego, co się dzieje i co robi. Trudno więc mówić o odpowiedzialności. Po pierwsze więc, trzeba nadal edukować – nie tylko same kobiety, ale i ich rodziny. Po drugie – należy stworzyć system, który będzie te kobiety i ich dzieci realnie ratował.

Bezdomna Beata

Beata mieszkała na ulicy od lat. Cierpiąca na kilka chorób, uzależniona od alkoholu. Kilkoro jej starszych dzieci trafiło do pieczy zastępczej. Niedawno znów zaszła w ciążę. Tym razem trafiła do Domu Samotnej Matki im. Stanisławy Leszczyńskiej w Łodzi. – Była u nas zaledwie tydzień. Nie dała rady, uciekła, by dalej pić – mówi smutno dyrektorka ośrodka, s. Magdalena Krawczyk. – Wiedziałam o tym i nie mogłam nic zrobić. Nie było możliwości zastosowania przymusu leczenia, by ochronić dziecko. Bez jej zgody nie ma na to szans. Bałam się o nią i malucha, ale byłam bezradna.

Beata urodziła dziecko. Oczywiście z FASD. Maleństwo ma duże zmiany w mózgu. – Cudem trochę się złożyło, że ona jednak wróciła do nas, do ośrodka. Otoczyłyśmy ją opieką. Nie porzuciła upośledzonego dziecka. Rehabilituje je, chociaż wie, że pełnego zdrowia mu nie wróci. Dziecko jest dla niej wyrzutem sumienia. Sama mówi: „Ja mu to zrobiłam”.

Beata uczestniczy w terapii. Jest szansa, że stanie na nogi. Dziecko, chociaż obciążone, powoli się rozwija, otoczone miłością. Ten przykład to jednak rzadkość. – Dla dziecka uzależnionej ciężarnej nie mamy realnej ochrony – mówi s. Krawczyk. – Nie ma w prawie żadnego umocowania, żeby było bezpieczne. Pijące matki nie chcą się leczyć. Proszone i błagane, nie podejmą terapii w czasie ciąży. Zresztą to nie jest czas na terapię, co najwyżej na jej rozpoczęcie. Domy samotnych matek nie są przystosowane do przyjmowania uzależnionych. Trafiają do nas pijące ciężarne, bo… są w ciąży. I co dalej? Niewiele można zrobić.

Jest też druga strona przykrego medalu: w ośrodkach leczenia uzależnień kobiety ciężarne nie mogą przebywać, bo… są w ciąży. Kołowrotek absurdu. Może więc jednak karać i dla dobra dziecka kierować do więzienia?

– Po co karać, nie lecząc? – pyta retorycznie s. Magdalena. – Matki alkoholiczki są chore. Bez właściwej pomocy nie przestaną pić. Karanie nic nie zmieni. Chora wyjdzie z więzienia i kupi alkohol. Potem zajdzie w kolejną ciążę i urodzi chore dziecko.

Według s. Krawczyk, jeśli kobieta zagraża dziecku i nie chce się leczyć, powinien istnieć przymus zamkniętego leczenia. Konieczne jest odizolowanie od negatywnego, pijącego środowiska, brak możliwości wyjścia na zewnątrz. Bo chora wyjdzie „po chipsy”, a wróci z flaszką. Nałóg jest silniejszy od dobrej woli. Po porodzie terapia powinna być kontynuowana. Da to szansę zarówno kobiecie, żeby stanęła na nogi, jak i jej dziecku – by pozostało przy matce i rozwijało się prawidłowo.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama