Sercem adoptowana

Nowakowscy mają troje małych dzieci. Do swojej rodziny przyjęli czwarte – dorosłe. To nie wymaga ani większego domu, ani pieniędzy.

Agata Puścikowska: Jak poznaliście Anię?

Agnieszka: –Jestem psychologiem i zawsze „ciągnęło” mnie do potrzebujących, szczególnie chciałam pomagać osobom, które w przeciwieństwie do mnie, nie miały szczęśliwej rodziny. Kiedyś znajomy kapucyn powiedział nam o domu dziecka w Siennicy. Pojechaliśmy tam odwiedzić dzieciaki. Nawiązaliśmy kontakt.

Piotr:  –Po roku przyjechała do nas siostra dyrektor z usamodzielniającą się wychowanką – Anią. Ania była w dołku psychicznym, nie miała pracy, nie wierzyła w siebie. Żona z nią długo rozmawiała, a razem – postanowiliśmy pomóc. I Ania u nas została.

Mieszka z wami?

Agnieszka: – Nie! Nie chodzi o to, żeby z nami mieszkała. Musi radzić sobie sama – pracować, podejmować decyzje, organizować swoje dorosłe życie, Poza tym – mamy małe dzieci, pracujemy, więc przede wszystkim musimy się wywiązywać z obowiązków. Ale postanowiliśmy, że Ania będzie należeć do naszej rodziny: przyjeżdża do nas kiedy tylko chce, czasami zostaje na noc, dużo rozmawiamy, zwłaszcza gdy dzieciaki pójdą spać, wspieramy ją w trudnych wyborach. Wspólnie spędzamy czas, a Ania włącza się w normalne rodzinne życie.

Piotr: – Chcemy ofiarować jej miejsce, w którym będzie się czuła jak w swoim domu rodzinnym. Chcemy, żeby wiedziała że może na nas liczyć. Wymagamy od niej, ale jednocześnie akceptujemy. Nie chodzi o to, żeby dać rybę, tylko wędkę. Nie chcemy kierować jej życiem,ale chcemy jej pomóc stawać się samodzielną i dojrzałą kobietą, a w przyszłości żoną i matką, chcemy aby sama podejmowała przemyślane decyzje i była świadoma ich konsekwencji. Poza tym, najważniejsze co możemy Ani zaoferować, to świadectwo życia naszej rodziny, wzorzec którego ona niestety nie miała. Tego wychowankowi domu dziecka nie ma szans dać nawet najlepsza placówka. Kiedyś myśleliśmy o formalnej adopcji osieroconego dziecka. Okazało się, że tak samo potrzebna jest pomoc usamodzielniającym się wychowankom placówek opiekuńczych. Nie potrzeba formalnej adopcji, żeby naprawdę komuś pomóc, aby zyskać jeszcze jedną osobę w rodzinie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.