Czas zakwitnąć

Czy łatwo całkowicie, również zawodowo, odmienić swoje życie? Nie. Ale czasem warto spróbować...

Agata Podczaska tworzy naturalne kosmetyki. Ale nie o same składniki tu chodzi i nie o dbałość o piękno wyłącznie zewnętrzne. Bo prawdziwe piękno nie pochodzi z tubki czy nawet najdroższego słoiczka kremu przeciw zmarszczkom. – Przez kilka lat przetestowałam dziesiątki formuł kosmetycznych. Wybieram składniki najwłaściwsze dla skóry, również pod kątem profilaktyki jej starzenia. Opracowuję wszystkie formuły produktów pielęgnacyjnych, a moje klientki są ogromnie zadowolone i chętnie wracają – mówi pani Agata.

Ale nie w składzie chemicznym jest przepis na sukces pani Agaty. – Uczę siebie i inspiruję innych, jak znaleźć, jak zrozumieć swoją drogę i czego potrzeba, żeby nią ruszyć przed siebie. Z siłą, energią i pasją. W zdrowiu i równowadze. Piękna wewnątrz i na zewnątrz... – dzieli się.

Przygotowania

Wiele lat temu pani Agata pracowała w dużej korporacji. – Nie miałam daru do tej pracy – mówi szczerze. – Później wraz z przyjaciółką stworzyłam i przez dziesięć lat prowadziłam fundację, która łączyła świat sztuki i biznesu. To był dobry, intensywny czas, w którym realizowałyśmy niesamowite, potrzebne projekty społeczne. Po latach pracy postanowiłam jednak rozszerzyć tę działalność o wymiar komercyjny… – dodaje.

Pani Agata stworzyła wówczas wraz z dwoma partnerami agencję koncertową – organizowała wydarzenia, eventy, o których mówiła cała Polska. – Byłam współzałożycielką tej agencji. Pracowałam bardzo dużo. I dużo widziałam: klimaty agencyjne, historie celebryckie – wszystko to było bardzo nie moje, sprzeczne z tym, co czułam, w co wierzyłam. Szybko zdałam sobie sprawę, że z pewnością nie jest to moja droga. Ta praca mnie wypaliła. Zaczęłam coraz częściej pytać o sens, o ciąg dalszy... Jednocześnie pracowałam, pracowałam, pracowałam...

Do czasu. Ciało w końcu zaczęło domagać się spokoju i zmian. Pojawiły się przykre, psychosomatyczne objawy. – Moje serce wprost szalało – w stanie spoczynku potrafiło bić 160 razy na minutę. Było to trudne, męczące, nie mogłam spać – wyznaje.

Młodsza córka pani Agaty miała wówczas niespełna rok. – Pojechałam z nią do Sopotu. Mąż został z drugą, 4-letnią córką w domu. Byłam współodpowiedzialna za wielki koncert. Córka była pod opieką niani przez cały dzień, ja działałam. Jednego dnia wstałam wcześnie i poszłam na próbę, by sprawdzić, czy wszystko gra. Było przepiękne lato, Opera Leśna skąpana w słońcu i świeżej zieleni, bryza znad morza. Chłonęłam tę chwilę wszystkimi zmysłami, na scenę wszedł Piasek i zaśpiewał. Przepięknie, z czułością, z tekstu utworu wychwyciłam dwa słowa: „czas zakwitnąć”. Czas zakwitnąć! Poczułam, że łzy płyną mi po policzkach. Że tak dłużej, w ciągłym stresie, pośpiechu, chaosie nie mogę żyć. Koniec! Idę dalej wyłącznie swoją drogą…

Droga

To nagłe przebudzenie było oczywiście efektem dłuższego procesu. A może i proces zaczął się znacznie wcześniej? – Od kiedy pamiętam, szukałam sensu. Od dziecka. Jednak dopiero doświadczenie głębokiej niezgody na bezsensowne życie zawodowe zaowocowało wybudzeniem z letargu i spojrzeniem z nowej perspektywy na siebie i otaczający świat. Teraz wiem, że nie można rozwinąć pełni potencjału, nie będąc w zgodzie ze sobą – uważa.

Pani Agata postanowiła zmienić swoje życie, szukać spokoju i nowej życiowej ścieżki. – Z biegiem czasu, wśród nieustających poszukiwań i wspaniałych odkryć czułam coraz mocniej, że całkiem niepostrzeżenie znalazłam się we właściwym miejscu. Zapragnęłam zgłębić, co decyduje o zdrowiu i dobrostanie człowieka. Co sprawia, że czuje się on spełniony i szczęśliwy. Zaczęłam chłonąć wiedzę, skończyłam prestiżowy kurs coachingu w Paryżu, intensywny kurs zielarski, kosmetologii w medycynie, aromaterapii i wiele innych. To było 15 lat temu. Wtedy stworzyłam holistyczny instytut coachingu zdrowia i żywienia zajmujący się promocją i profilaktyką zdrowia. Zaprosiłam do współpracy wspaniałych lekarzy, psychologów, terapeutów ciała, dietetyków, filozofów. To był pionierski projekt.

Pani Agata poszukiwała spokoju i równowagi między innymi w klasztorach ojców jezuitów i ojców benedyktynów. Doświadczyła rekolekcji ignacjańskich oraz wielogodzinnych medytacji z benedyktynami w Lubiniu. – Uwielbiam ciszę klasztoru, kiedy przez 7–14 dni milczę, medytując kilka godzin dziennie. Nie używam wtedy komputera ani telefonu. To jest najbardziej przemieniające doświadczenie, jakie mnie dotąd spotkało w życiu. Jego geniusz tkwi w prostocie. Prostocie trwania w obecności i uważności, w świadomym oddechu. Benedyktyni i ich praktyka modlitewna przyniosła wsparcie, zawsze czuję się u nich dobrze: są otwarci i otwierający. Zachęcają do wolności, do dochodzenia do sedna, do serca. Pomogli mi. Teraz jestem bliżej siebie i mam pełną świadomość, że tę ciszę w każdej chwili noszę w sobie i mam do niej nieograniczony dostęp dzięki codziennej praktyce – opowiada.

Medytacje, zmiana stylu życia i środowiska. I powoli zaczęło wszystko się układać... – Czułam, że wszystko to, co się zadziało, ma sens. Odnajdywałam spokój – opowiada pani Agata. – Odnajduję spokój każdego dnia od nowa. Założyłam nową firmę, w której tworzę wegańskie, naturalne kosmetyki i perfumy. Czekałam na to całe życie. Chociaż same kosmetyki są raczej tylko... wisienką na torcie. Są nośnikami czegoś znacznie ważniejszego.

Pani Agata prowadzi też wraz z uczelnią Collegium Civitas studia podyplomowe dla „pomagaczy”, czyli specjalistów wspierających osoby w procesie zmiany, zdrowienia i rozwoju. Zajęcia – w których uczestniczą lekarze, fizjoterapeuci, dietetycy, a nawet osoby duchowne – dotyczą profilaktyki i promocji zdrowia, równowagi między ciałem, umysłem i duszą. – To takie pierwsze studia w Polsce, które dołączyły pierwiastek duchowy do edukacji na temat dobrostanu człowieka. Cieszę się, że wielu specjalistów, których kształcimy, dociera potem ze swoimi kompetencjami do ludzi w całej Polsce.

Jeśli chodzi natomiast o pasję tworzenia kosmetyków i perfum, to zaczęła ona zataczać coraz piękniejsze i bardziej barwne kręgi. – To bardziej całościowy koncept niż sam produkt czy usługa. Mam ogromny szacunek dla natury, ziół, dla piękna, które nas otacza – a przecież nie pochodzi ono od nas. Każda kropelka olejku czy czystej wody jest na wagę złota. Tworzę więc produkty na bazie surowców botanicznych ze sprawdzonych źródeł. Szukam miejsc endemicznych, w których znajduję cudowne surowce, które potem wkładam do słoiczków wraz z dobrymi intencjami.

Serce i rozum

Miłość do działania to jedno. Druga sprawa, równie ważna, to wiedza. – Niedawno wprowadziłam na rynek minikolekcję, którą nazwałam 12 Ziół, a już kolejna, wyjątkowa, jest w drodze. Jest efektem moich ostatnich podróży w głąb natury, a składniki, które się w niej znajdą, wpływają na długowieczność mieszkańców tego boskiego miejsca na ziemi – cieszy się pani Agata. – Chociaż mam kurs z kosmetologii w medycynie, nie zawsze sama opracowuję pełną formulację. Zawsze jednak wykonuję własny, autorski szkic. A jeśli formuła wymaga wiedzy i doświadczenia eksperta, do pracy wchodzą świetni technolodzy. Każdy kosmetyk to skutek wielu, wielu prób. W ostatecznej formie musi być idealny w każdym wymiarze, sensorycznym i funkcjonalnym.

Pani Agata produkuje swoje kosmetyki w zaprzyjaźnionych fabrykach, w pełni profesjonalnie. Opakowania są ekologiczne, szklane, minimalistyczne i estetyczne. – Moi klienci to w większości kobiety pragnące rozwoju i świadomego życia, szukające piękna, dobra, równowagi oraz możliwości pielęgnacji o najwyższej jakości. To kobiety, które potrzebują też wytchnienia, oddechu, które mają lub chcą mieć czas dla siebie. Dla których ważna jest codzienna chwila piękna w domowym SPA. Nazwa mojej firmy – HAPPYMORE – wiele tłumaczy: nieustająco szukamy sensu, prawdziwego szczęścia, głębokiego poczucia dobra, harmonii. To znacznie więcej niż piękna powierzchowność.

Pani Agata dodaje, że praca z kobietami uskrzydla. A kobiety są stworzone do życia w pełni. – Kobiety nie potrafią inaczej: muszą działać. Lecz czasem w tym działaniu zupełnie się zatracają, bo próbują pokazać coś sobie, innym, pracują zbyt dużo, w stresie, pod presją, próbują połączyć wiele ról. Dlatego dobrze, by nie tylko znały swoją wartość, ale też z odwagą realizowały swój potencjał. By potrafiły spojrzeć na siebie i swoją sytuację z dystansu i dać sobie czas – zacząć od nowa, iść nową drogą. Nawet jeśli najpierw wiąże się to z dotknięciem dna, pokonaniem jakiejś blokady, podjęciem ryzyka. Jeśli uwierzymy w siebie, będziemy w stanie przenosić góry, a nasze piękno – wewnętrzne światło – będzie widać na zewnątrz. Po prostu będziemy szczęśliwe.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama