W małżeńskim pocałunku i współżyciu realizuje się sakrament

O mało znanym sposobie pojmowania obecności Boga w związku małżeńskim mówił w parafii pw. św. Augustyna o. Ksawery Knotz OFMCap. - Kto z was, gdy się całujecie, pomyśli - oprócz tego, że było przyjemnie - że tu jest Chrystus i tu się realizuje sakrament? - pytał kapucyn we Wrocławiu.

Doktor teologii pastoralnej, duszpasterz małżeństw i rodzin wygłosił konferencję w ramach kursu dla małżeństw "Zatrzymaj się w biegu". Mówił o tym, że związek między Chrystusem a Kościołem trzeba wyjaśniać poprzez małżeństwo. Jesteśmy jednym ciałem z Chrystusem w rozumieniu małżeństwa. Małżonkowie są jednym ciałem, ale nie są zespoleni ze sobą biologicznie, tylko tworzą odrębne istoty. Związek Chrystusa i Kościoła jest tak ścisły, jak związek męża i żony.

- Ta metafora małżeństwa pokazuje, jak bardzo blisko Kościoła jest Chrystus. Nie ma na ziemi intymniejszej wspólnoty niż małżeństwo. Tak samo będąc w Kościele jesteśmy blisko z Bogiem. Ta relacja jest wyjątkowa, tylko trzeba w to uwierzyć. Małżeństwo to wspólnota w szczególny sposób wybrana przez Boga. W Kościele jest tylko jedna wspólnota podniesiona do rangi sakramentu. Nie są to ministranci, krąg biblijny, Ruch Światło-Życie, czy nawet zakon kapucynów. Chodzi o małżeństwo. Ono ma łaskę Kościoła - mówił o. Ksawery Knotz OFMCap.

- Waszym zadaniem jest obwieszczać, że Chrystus jest obecny w waszym małżeństwie. I nie chodzi o pobożne wyobrażenie Jezusa czy subiektywne przeżycie. Gwarancja Jego obecności wypływa z nauki Kościoła. To obiektywna obecność. Możecie być grzeszni, pokłóceni, ale to nie zmienia faktu, że Chrystus jest obecny między wami - dodał kapucyn.

Gdzie jest obecny Chrystus w sakramencie małżeństwa? Gdzie Go rozpoznać? Kościół mówi precyzyjnie, że to więź małżeństwa jest obecnością Chrystusa. On przychodzi do małżonków w ich relacjach. To bardzo istotne w zrozumieniu tego sakramentu. W praktyce to oznacza, że jak małżonkowie ze sobą rozmawiają, wtedy budują więź. I w tej rozmowie będzie działał Chrystus.

- Małżonkowie mają tę łaskę, że mogą usłyszeć Boga w rozmowie. Ja nie mówię, że Bóg jest w żonie czy w mężu i zawsze trzeba słuchać współmałżonka. Bóg jest w więzi i dlatego należy się nawzajem wysłuchiwać. Żadna ze stron nie posiada jakichś przywilejów. Żaden współmałżonek nie powinien mówić z góry, że to, co mówi, pochodzi od Boga. Oceni to ta druga osoba - stwierdził prelegent.

Jak wyjaśniał, Bóg objawia się w jedności małżeńskiej. Ważne, żeby nie mylić więzi z rolami. Operujemy bowiem na pewnych schematach intelektualnych przy intepretowaniu małżeństwa. Te schematy natomiast nie odpowiadają samej strukturze sakramentalnej małżeństwa.

- Mąż mówi: "Ja jako mężczyzna powinienem utrzymać dom". Czyli on się definiuje przez rolę. On musi dysponować pieniędzmi, bo tak siebie widzi. Potrzebujecie pieniędzy, to mąż coraz więcej pracuje. Pojawiają się coraz większe wydatki. Ma przeświadczenie, że to jest właśnie jego wymiar miłości. On jako mąż ma w ten sposób realizować życie małżeńskie. Żona może też być w przeświadczeniu, że jej rolą jest np. utrzymanie porządku domowego. Nie trzymajmy się ról, bo one przestały być aktualne. Wszystko się dzisiaj zmienia - apelował o. Knotz.

Może dojść do sytuacji, że mąż mówi, iż on się poświęca, bo pracuje na dwa etaty, a żona narzeka, że męża nie ma w domu, nie ma w nim wsparcia, nie rozmawiają. Mąż realizuje rolę, zaś żona mówi o więzi. Wówczas ich wizje się rozchodzą.

Stąd nasze wyobrażenie miłości powinniśmy przefiltrować przez więź. Często małżonkowie nie mają wyczucia, że więź jest najważniejsza. Chodzi o czas dla siebie, rozmowy głębsze niż o logistyce rodzinnej. 

- Znam taką parę: po trzech latach małżeństwa, mają trójkę dzieci. Już przed ślubem byli w pieluchach. A potem nagle odkryli, że oni się nie znają, nie rozumieją. Nie mieli czasu się poznać. Nawet urodzenie dziecka może zakłócić proces budowania więzi. I możemy powiedzieć, że rodzina wielodzietna, otwarta na życie. Ale nawet to nie oznacza, że my mamy wrażliwość do budowania więzi - ostrzegał kapucyn.

Drugą rzeczą ważną w sakramencie małżeństwa jest ciało. Bóg przychodzi do małżonków we wspólnocie widzialnej. Ich męskość i kobiecość to jest znak sakramentalny obecności Chrystusowej. Ma taką rangę jak chleb i wino podczas Mszy świętej. Cielesność okazuje się nierozłączna w sakramencie małżeństwa. W niej także objawia się Chrystus. Związki są bliskie, bo są cielesne.

- Dlatego trzeba się przytulać, całować, pieścić i współżyć ze sobą. To wszystko staje się realizacją sakramentu małżeństwa. Pocałunkiem wyrażacie swoją więź, a więc tam jest obecny Chrystus. I teraz pytanie: kto z was, gdy się całujecie, pomyśli, oprócz tego, że było przyjemnie, że tu jest Chrystus i tu się realizuje sakrament? Dotyczy to także współżycia - wyjaśniał o. Ksawery Knotz.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama