Pilnie poszukiwany dom, czyli rodzina zastępcza na wagę złota

Ponad 70 tysięcy dzieci pozostawało w pieczy zastępczej u progu 2020 roku. Rodzina zastępcza pozostaje najbardziej pożądaną placówką do czasu adopcji dziecka.

Mycie, sprzątanie pokoju, a czasem nawet sztuka jedzenia sztućcami, są dla tych dzieci wyzwaniem. Mimo, że kilkuletnie, to uczą się niemal od zera funkcjonowania w normalnej rodzinie. Trud, który trzeba włożyć w ich wychowanie, jest ogromny, ale efekty dają radość, satysfakcję, że można było pomóc kolejnemu dziecku. - Bo dom żyje wtedy, kiedy są w nim dzieci i jeżeli możemy pomóc dzieciakom, które nie mają tego standardowego modelu rodziny, które nie mają zapewnienia, że mogą się kłaść i wstawać w bezpiecznym miejscu, że mają pełną lodówkę, że mają zabawki, że mają swoje łóżko, to chyba o to chodzi - mówi pani Katarzyna, która z mężem Szymonem od 2014 roku tworzą zawodową rodzinę zastępcza. - Każdemu dziecku należy się dom i dorosły, który zapewni, że zrobi dla niego wszystko - mówią Surmowie.

Mieli 45 dzieci

Katarzyna była pracownikiem domu dziecka i nie miała realnego wpływu na pomoc dzieciom. Pomyślała, że chce pomóc dziecku, a nie instytucji. Dlatego postanowiła wspólnie z mężem starać się o pieczę zastępczą. Dla Szymona idea nie była obca, bo wielokrotnie słyszał o niej od swojej żony. Nie miał obaw, choć pierwsze problemy pojawiły się już na etapie obowiązkowych szkoleń, które rodzina musi przejść. Pamięta, kiedy pojawiło się pierwsze dziecko w ich domu - niezmiernie zalęknione, wręcz spanikowane, zwłaszcza, gdy któraś z dorosłych osób musiała wyjść z domu. A po kilku miesiącach zmieniło się pogodne, akceptujące nowy dom. Szymon nie miał wątpliwości, że postąpili słusznie, że to może być plan na życie.

- Łzy wzruszenia pojawiają się, gdy dziecko odkrywa, że nie musi się niczego bać, że na śniadanie może być coś więcej niż kromka chleba z masłem, że na obiad mogą być naleśniki, a dom może być bezpiecznym miejscem - mówi Szymon, przez którego dom przewinęło się około 45 dzieci. Katarzyna dodaje, że traumy, które niosą w sobie dzieci, są ogromne, ale oni lubią takie wyzwania, zmierzenie się z kolejnymi problemami, które wspólnymi siłami uda się pokonać. - Z niemal każdym dzieckiem, które poszło do rodziny adopcyjnej mamy kontakt i widzimy, jak te nasze dzieci rozkwitają.

Trudne rodzicielstwo

Rodzicielstwo zastępcze nie jest łatwe. Dzieci niosą takie traumy, jakich nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Często znając ich doświadczenia życiowe, nie dalibyśmy żadnych nadziei, że te dzieci w przyszłości coś osiągną, "będą z nich ludzie". Ale Katarzyna i Szymon mogliby pokazywać na przykładzie swoich podopiecznych, że ciepły dom, że miłość, że ten trud się opłaca. - Ja uważam, że tam na górze jest to zapisane, że im ciężej nam będzie, tym piękniej dzieci rozkwitną - Katarzyna dodaje, że to niesamowite uczucie, mieć świadomość, że ma się choć drobny wkład w to, że dziś to samo dziecko czuje się bezpieczne, kochane i chciane. - Tylko o to chodzi dziecku, ono nie potrzebuje marmurów, czy złota, ono chce być kochane i szanowane i o to w życiu chodzi - dodaje Katarzyna. A ponieważ tej radości czerpanej z dawania miłości było im ciągle mało postanowili też zostać pogotowiem opiekuńczym. To inna forma wsparcia dziecka. W pogotowiu rodzinnym dziecko z interwencji może znaleźć się o każdej porze dnia. Rodzina mająca dyżur jest świadoma tego, że pod ich drzwiami w środku nocy może stanąć dziecko, które właśnie zostało odebrane rodzicom i które natychmiast wymaga zaopiekowania. Najprościej przytulić, pocieszyć, później nakarmić, położyć, a może tylko pobyć z dzieckiem, które z pewnością przeżywa ogromną traumę.

Po co to było Surmom? Bo, jak mówi Katarzyna, wszystko było już takie ustabilizowane, normalne życie rodziny zastępczej, niemal żadnych większych niespodzianek, zwykła codzienność, a Oni lubią wyzwania, stres i adrenalinę. Dlatego tak zdecydowali. Katarzyna mówi, że chcieli mieć zadaniowy czas pracy tzn. dyżur w pogotowiu rodzinnym, po którego zakończeniu mogą odpocząć. Takie napięcie, które wyzwala inicjatywę, nowe siły, emocje i oczekiwanie na kolejne dziecko. Kiedy ruszyli z pogotowiem mieli pięcioro dzieci w pieczy i dwoje własnych. Katarzynę mobilizuje większa liczba dzieci, choćby do właściwego ułożenia dnia, do tego, że musi wszystko zaplanować bardzo dokładnie, bo jest wiele wyzwań. - Z jednym dzieckiem zawsze wszystko można odłożyć na później, bo jest czas. Z wieloma dziećmi trzeba dokładnie planować. W ten sposób dochodzimy do maksymalizacji czasu pracy, nie ma czasu na "dziadzienie" - podkreśla Katarzyna, która chce dawać z siebie coraz więcej.

Uczelnia i dom

Katarzyna pełni funkcję pracownika w zawodowej rodzinie zastępczej, ale to nie znaczy, że Szymon w pracy jest wolny od zmartwień o swój dom. Jest pracownikiem politechniki, na co dzień wykładowcą, w swoim notatniku oprócz terminów kolokwiów, zaznacza również wszelkie domowe terminy, które są ważne dla rodziny, wszystko co trzeba zrobić z dziećmi z pieczy zastępczej, ale również własnymi. Bo Surmowie decydowali o tworzeniu rodziny zastępczej, kiedy na świecie było jedno ich dziecko. Miało zaledwie rok, później, kiedy już tworzyli pieczę zastępczą, pojawiło się kolejne. - Są bardziej wrażliwe i empatyczne. Podzielą się ostatnią kredką, każdemu pomogą - Katarzyna nie ma wątpliwości, że dla jej dzieci biologicznych wychowywanie w tak dużej rodzinie było bardzo dobrym zamysłem. Jeśli dziś płacze, kiedy mówi o swojej rodzinie, to tylko dlatego, że wzrusza ją to, jak wiele można osiągnąć w życiu, dając z siebie drugiemu człowiekowi.

Rozmowa z Katarzyną i Szymonem Surmami w Radiu eM:

Miejskie Ośrodki Pomocy Społecznej na terenie całego kraju realizują zadania wynikające z powoływania i prowadzenia rodzinnych domów dziecka. Na ogół mamy do czynienia ze zbyt małą liczbą rodzin deklarujących chęć przyjęcia pod swój dach dzieci do pieczy zastępczej. Tymczasem warunki, które trzeba spełnić, nie wykraczają poza możliwości zwykłej, dobrze funkcjonującej rodziny. Dlatego MOPSy zachęcają rodziny do wejścia w taki program. Potrzebne informacje dotyczące warunków, jakie trzeba spełnić, szkoleń i potrzeb w danej gminie znajdziemy na stronach internetowych Miejskich Ośrodków Pomocy Społecznej.

  

                                                                    

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama