Szpital mlekiem płynący

– Stwarzamy coś zbliżonego do natury – mówi ordynator prof. Janusz Świetliński.

Grześ urodził się w 27. tygodniu ciąży, czyli o trzy miesiące za wcześnie. Od dwóch tygodni przebywa w Ośrodku Perinatologicznym Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej. – Jego stan jest już ustabilizowany. Jest znacznie silniejszy – mówi z dumą mama malucha, Anna Spyrek. To zasługa nie tylko lekarzy, ale także pani Anny, która uczestniczy w karmieniu Grzesia: odciąga własne mleko, by potem podać je synowi. – Już wcześniej byłam przekonana o zaletach karmienia naturalnego. To mleko jest dostosowane właśnie do wieku dziecka i optymalne dla wcześniaka – cieszy się.

Pij mleko

Dla takich mam jak pani Anna, a także dla tych, które borykają się z brakiem pokarmu, powstał Bank Mleka Kobiecego w Rudzie Śląskiej. To pierwsza taka placówka na Śląsku  i druga w Polsce. – Codziennierodzi się u nas wcześniak, stąd idea banku kobiecego mleka jest dla nas tak ważna. Można to porównać do krwiodawstwa, bo będzie to honorowe oddawanie mleka matki. Jednak w tym przypadku nie ma tak skomplikowanych procedur jak w przypadku krwi: wystarczą zdrowa matka i zdrowe dziecko – przekonuje prof. Krzysztof Sodowski, kierownik Ośrodka Perinatologicznego. – Mądrzy lekarze, pielęgniarki, nowoczesny sprzęt – owszem, to jest potrzebne. Ale w pewnym momencie i tak stajemy przed barierą: mamy to wszystko, a jednak czegoś nam brakuje. Zaczynamy szukać i trafiamy na coś bardzo oczywistego, czyli na mleko matki – wyjaśnia ideę BMK prof. Janusz Świetliński z rudzkiego szpitala. – Nie ma nic lepszego dla malucha, jak pokarm własnej matki. To jest bardzo ważne dla wszystkich dzieci, a szczególnie dla wcześniaków – podkreśla.

Natura nie zawsze, niestety, pomaga mamom; czasem kobietom brakuje mleka. Jak przyznają neonatolodzy, bywa że dziecko ciężej znosi wtedy okres poporodowy. To przede wszystkim dla takich mam stworzony został Bank Mleka Kobiecego. W pierwszym okresie działalności będzie służył on przede wszystkim matkom, których dzieci przebywają w ośrodku. Będą one mogły gromadzić pokarm dla swoich dzieci. Z czasem do banku będą mogły dołączyć kobiety, które karmią piersią własne dzieci i chcą oddać nadmiar mleka. Jednak zanim do tego dojdzie, każda chętna mama będzie musiała przejść badania, które wykluczą u niej choroby takie jak HIV czy wirusowe zapalenie wątroby typu C. Oprócz tego ważny będzie tryb życia potencjalnej dawczyni, liczba wypijanych kaw, zrobione tatuaże. – Mleko będzie odciągane do sterylnych pojemników w specjalnym pokoju laktacyjnym – wyjaśnia dr Marta Twardoch-Drozd. – Pokarm matki z przeznaczeniem dla wcześniaków lub dzieci chorych można przechowywać nawet trzy miesiące. Musi być tylko zamrożony do temperatury minus 20 st. Celsjusza. Na bieżąco może być on przechowywany w temperaturze ok. 3–8 st. Celsjusza przez dobę.

Bezcenna inicjatywa

Podczas organizowania Banku Mleka Kobiecego lekarze z Rudy Śląskiej korzystali nie tylko z doświadczeń zagranicznych (banki działają z powodzeniem od kilku lat m.in. w Szwecji czy Niemczech), ale także warszawskiego Szpitala im. prof. Witolda Orłowskiego. Tam BMK powstał w marcu. – Staraliśmy się bardzo, aby kobiety korzystające z naszej pomocy uniknęły poczucia, że są gorszymi mamami. Na szczęście okazuje się, że bank mleka stymuluje kobiety do starania się o naturalne karmienie – zauważa dr Maria Wilińska, która opiekuje się warszawską placówką. Niestety takie miejsce to dla szpitali ryzykowne przedsięwzięcie z punktu widzenia ekonomicznego. – Temat, który jest tak ważny, nie ma rozwiązania ekonomicznego zarówno ze strony Ministerstwa Zdrowia, jak i Narodowego Funduszu Zdrowia. To powoduje pewne zderzenie chęci szpitala z kosztem codziennego utrzymania banku – ujawnia Jan Czeczot, dyrektor szpitala im. prof. Witolda Orłowskiego w Warszawie.

W Rudzie Śląskiej wsparcie zaproponowały władze miasta, a także Śląska Loża Business Center Club. W organizację włączyli się m.in. harcerze. To nie pierwsze nowatorskie przedsięwzięcie, którego podejmuje się szpital. W Rudzie Śląskiej proponuje się, by rodzice zamieszkali na oddziale z wcześniakiem, który jest hospitalizowany. Na takie rozwiązanie zdecydowało się tylko kilka szpitali w całej Polsce. – Nie ma nic ważniejszego niż własna mama czy tata, dlatego u nas rodzice mieszkają na oddziale razem ze swoimi wcześniaczkami: tulą je do siebie, kangurują je. Jest kontakt, buduje się więź. Stwarzamy coś zbliżonego do natury – wyjaśnia prof. J. Świetliński.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.