Siostry matkujące

Pieszczoszki, porcelanowe księżniczki, leniwe strojnisie – ta szkoła nie jest dla nich. Wszystkie inne dziewczyny będą się w niej czuć dobrze.

Pora na wybór szkoły? O tej na Sobiecinie wie wciąż niewielu – ze szkodą dla bardzo wielu.

W samochodzie nie widać

Od sześciu lat uczy się w szkole niepokalanek. Jej dziadek był w niej stolarzem i doskonale pamięta odwiedziny u dziadka, pamięta siostry, a one pamiętają małą Nikolę Furman, dzisiaj maturzystkę. – W szóstej klasie, gdy trzeba wybrać gimnazjum, nie miałam wątpliwości, że to będą niepokalanki – wspomina. – Wiedziałam, że nie jest tu łatwo, ale to jeszcze mocniej mnie dopingowało do zapisania się, bo chciałam się przekonać, czy dam radę, czy to coś dla mnie, czy jestem dostatecznie silna – argumentuje.

W jej klasie jest 10 uczennic. Znają się więc doskonale i są bardzo blisko siebie. Szkoła to jest ich drugi dom. A skoro dom, to one same dla siebie muszą być siostrami. – Coś w tym jest – potwierdza Nikola. Dziewczyna mieszka w Szczawnie-Zdroju, więc dojeżdża do szkoły. Teraz własnym samochodem, więc nie musi się malować. Ale inne dziewczyny mają problem. Od pewnego wieku trudno kobiecie bez makijażu wyjść na ulicę. – W ścisku komunikacji miejskiej… gdy wszyscy patrzą na ciebie z tak bliska – uśmiecha się. Więc niektóre lekko się malują, zaznaczają to i tamto. Mimo szkolnego zakazu. Ale jeśli ingerencja jest naprawdę dyskretna, siostry akceptują zmianę.

– Jednak można się przyzwyczaić – zapewnia. – Do braku makijażu. A wartość zasady jest taka, że kiedy jesteś z konieczności naturalna, nie ukrywasz się za tapetą, wtedy łatwiej siebie akceptujesz, oswajasz się ze swoim wyglądem, budujesz własną wartość na prawdzie, a nie na masce – precyzuje.

A skoro mowa o budowaniu swojej wartości – jak się ją buduje bez chłopaków w klasie? – Osobiście właśnie to bym w szkole zmieniła – mówi Nikola. – Jestem za szkołą koedukacyjną, w gimnazjum i w liceum. Choć rozumiem, że są argumenty przeciwko takiemu rozwiązaniu – zaznacza. I na razie te argumenty biorą górę. Ale Nikola nie odpuszcza. – I to nie chodzi o mnie, bo ja mam bogate życie pozaszkolne, mieszkam w domu, bardziej chodzi mi o dziewczyny z internatu.

Wyjątkowa w spadku

Dziewczyną z internatu jest Gosia Cholewa. Ma 15 lat, druga klasa gimnazjum. – Do niepokalanek chodziła też moja starsza siostra, Monika – mówi. – Pamiętam ją dobrze z czasów szkoły. Trochę mi jej w domu brakowało, ale gdy przyjeżdżała, była wtedy dla mnie kimś wyjątkowym, z innego świata, nieco tajemniczego, ale bardzo pociągającego. Na tyle atrakcyjnego, że bardzo chciałam iść do tej szkoły – wspomina opowieści o szkolnych zwyczajach, tradycjach, legendach. O czymś, czego nie można wypracować w dużej publicznej szkole.

Niepokalanki całe swoje życie poświęcają edukacji. Naczelną zasadą szkoły jest „Bóg wszystkim – przez wszystko do Boga” – stąd powołanie zakonne nie musi być oddzielone od pracy. – Nie rozczarowałam się, znam teraz to wszystko od kuchni i choć czasami jest mi ciężko, szczególnie z powodu odległości od domu, bo mieszkam w Szczytnej, to jednak i o tym siostry pamiętają i mają sposób, żebyśmy sobie dały radę – ożywia się, gdy wspomina swoją wychowawczynię, s. Klaudię – nauczycielkę biologii. Bo siostry nie tylko prowadzą szkołę, ale też w niej uczą, m.in. wiedzy o społeczeństwie, historii, polskiego, fizyki, matematyki, angielskiego i oczywiście religii. – Wracając do s. Klaudii, jest ona dla mnie jak druga mama. Naprawdę to możliwe, bo siostry są na każde nasze zawołanie, zawsze w pobliżu, zawsze pomocne, mądre, czułe i opiekuńcze, choć wymagające, konsekwentne – nie może się nachwalić.

Czas dla „drugich mam” zaczyna się po lekcjach, od 14.20. Obiad, a po nim rekreacja (szkolny teatr, szaleństwo zumby, spacer z siostrami). O 16.10 tzw. pierwsze studium – żelazne studium – siedzisz przy swoim pulpicie, w klasie i uczysz się. Potem jest przerwa na „słodką szafę” – szkolny sklepik z łakociami i przekąskami. Na odprężenie wystarcza 20 minut. O 17.30 drugie studium – wychodne studium. Wtedy masz do dyspozycji nauczycielki przedmiotów: wytłumaczą wzory, powtórzą materiał, podpowiedzą rozwiązanie. O 19.00 kolacja, a po niej wieczorna toaleta. O 20.30 trzecie studium – niby tylko godzina, ale często się zdarza, że uczennice proszę o przedłużenie, bo na następny dzień trzeba być solidnie przygotowaną do zajęć.

„Drugie mamy” są serdeczna i czułe, ale też pamiętają, że „pierwsze mamy” chcą mieć córki wykształcone, a nie tylko ze świadectwem ukończenia gimnazjum czy liceum.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama