Zawsze są w pogotowiu

– Każde dziecko kochamy jak swoje, dając mu to, co najważniejsze: własne serce – podkreśla Anna Gajewska.

Wartość rodzicielstwa

– Największy stres i emocje przeżywamy przy pożegnaniach. Choć zdajemy sobie sprawę, że nasza opieka ma być krótkotrwała, to jednak z każdym dzieckiem związani jesteśmy bardzo emocjonalnie. Pamiętamy imię każdego z nich. Gdy odchodzą od nas, oddajemy im kawałek własnego serca – podkreśla pani Ania.

W przypadku, gdy dziecko ma trafić do adopcji, najpierw badane jest przez ośrodek adopcyjny. Pani psycholog sprawdza jego poziom intelektualny, emocjonalny, a w przypadku noworodka ogólny stan zdrowia. – Przy ostatniej adopcji rodzice przyjeżdżali do nas przez dwa miesiące, na godzinę lub dwie, aby zapoznać się z dzieckiem, pobyć z nim, przyzwyczaić go do siebie. Wtedy przeżywa ono mniejszy stres wejścia w nową sytuację. Jednak często schody zaczynają się, gdy dziecko pojedzie z rodziną. Czasem ci rodzice muszą się uzbroić w cierpliwość, by dziecko zaaklimatyzowało się i zaufało im. Podziwiam rodziców adopcyjnych, są naprawdę bohaterami. To właśnie przy nich zrozumieliśmy, jak wielkim darem jest rodzicielstwo. Mieliśmy taki przypadek, że jeden z przyszłych tatusiów, gdy przyjechał i zobaczył dziecko, które mieli adoptować, klęknął na progu i zaczął płakać z radości. Kolejne małżeństwo, gdy zaadoptowało niepełnosprawne dziecko, było tak szczęśliwe z obecności maluszka, że zadzwonili do nas i powiedzieli, że są gotowi na kolejną adopcję, nawet gdyby i kolejne także miało być niepełnosprawne. To są współcześni bohaterowie – dodaje.

Oboje podkreślają, że w naszym społeczeństwie adopcja jest niedoceniana i patrzy się na nią bardziej przez pryzmat zaradzenia niemożności posiadania potomstwa niż jako wielki dar dla dziecka. – Jedna z naszych dziewczynek, która została zaadoptowana, gdy pewnego razu odwiedziła nas ze swoimi nowymi rodzicami, powiedziała, że nie lubi słowa adopcja. Zapytałam, dlaczego? Opowiedziała, że kiedyś na podwórku jedna z jej koleżanek powiedziała „jedna matka cię zostawiła, a druga głupia, że cię wzięła”. Ta koleżanka na pewno tego sama nie wymyśliła, musiała słyszeć w domu. Rodziny adopcyjne to wielkie dobro i szansa na normalne rodzinne życie dla wielu dzieci. Warto o tym pamiętać, a nie stygmatyzować ich – dodaje.

Dobry przykład buduje

Jedna z córek państwa Gajewskich, zapatrzona w postawę rodziców, sama podjęła pracę w domu dziecka prowadzonym przez siostry franciszkanki Rodziny Maryi w Denkowie. – Także nasi bliscy i znajomi wzięli z nas przykład i też pomagają dzieciom. Mój brat założył pogotowie rodzinne, zaprzyjaźniona rodzina z okolic Kielc została rodziną zastępczą, bo ciężko im było rozstawać się z małymi dziećmi. A jedna z rodzin, która adoptowała od nas maluszka, teraz u siebie w Warszawie założyła pogotowie rodzinne. Dobrem więc można, a czasem nawet trzeba się zarazić – podsumowuje pani Anna.

– Nasze działanie nie byłoby możliwe bez wielu osób, które nam pomagają i nas wspierają. Począwszy od rodziny, przyjaciół pracowników PCPR po wszystkich, których spotykamy na naszej drodze. Dziękujemy Bogu, za to, że jesteśmy, trwamy i możemy się dzielić tym, co mamy – podsumowuje pan Mirosław.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.