Dziecko – problem?

Zdania: „nie mam warunków do wychowania”, „jestem za młoda, by być matką” czy „mamy już liczną rodzinę” brzmią jak opisy sytuacji bez wyjścia. Tymczasem wyjść jest… co najmniej kilka.

Doktor M. Rudnicka wspomina sytuację sprzed kilku lat. Kobieta urodziła bliźniaki, deklarując, że nie jest w stanie ich wychowywać. Przekazano je rodzinie zastępczej. Ta zabrała dzieci do siebie z zamiarem zaadoptowania natychmiast, gdy sytuacja prawna zostanie uregulowana. Matka po kilku tygodniach powiedziała jednak, że nie zrzeka się władzy rodzicielskiej. Takie sytuacje są niezwykle trudne dla wszystkich. Ci ludzie pokochali te dzieci, ale musieli je oddać.

Ktoś je pokocha
Najmłodsza matka, która odwiedziła poradnię przy ul. Katedralnej 4, miała 12 lat. – Dziecko przyszło na świat i z tego, co wiemy, wychowywała je babcia – mówią pracownicy poradni. Jak przekonuje M. Łokietko, małoletnie dziewczyny bardzo rzadko zostawiają swoje dzieci. – Jeśli matka nie ma osiemnastu lat, decyzję co do przyszłości noworodka muszą podjąć jej prawni opiekunowie – mówi. Najczęściej w takich sytuacjach rodzice wychowują dzieci swoich dzieci. Dr Rudnicka podkreśla, że najważniejsze jest jednak to, iż osoby podejmujące decyzje o pozostawieniu dziecka mogą to zrobić oficjalnie. – Kiedyś nie było takiej możliwości. Ludzie się bali, a przecież te dzieci na pewno znajdą kochającą rodzinę.

Z tą opinią całkowicie zgadza się ks. S. Paszkowski. – Gdybyśmy mieli 80 dzieci, one natychmiast znalazłyby dobrych i kochających rodziców – mówi. Tyle bowiem par po odpowiednim przygotowaniu oczekuje na adopcję. Możemy spodziewać się, że czas oczekiwania się wydłuży, bo ostatnio z dziewięciu ośrodków adopcyjnych na Dolnym Śląsku pozostały jedynie trzy. Część rodzin przygotowanych w zlikwidowanych ośrodkach przeniesie się na Katedralną. Dziś czas ten – od momentu zgłoszenia chęci przyjęcia dziecka do chwili, gdy może ono trafić do rodziny – wynosi ponad 3 lata. Na samo przygotowanie do podjęcia roli rodziny adopcyjnej czeka się prawie rok.

Nie sądźcie…
ks. dr Stanisław Paszkowski, dyrektor Archidiecezjalnej Poradni Rodzinnej we Wrocławiu
– Rocznie nasz ośrodek przekazuje ok. 40 dzieci nowym rodzinom. Kiedy rozmawiam z kobietą, która stanowczo chce się zrzec praw rodzicielskich, stawiam sprawę jasno i mówię: „Nie oceniaj siebie negatywnie. Dałaś dziecku życie i chcesz by ono dalej żyło. Nie masz warunków, by przyjąć je do swojego domu, ale szukasz dla niego najlepszego rozwiązania – to jest pozytywne”.

Mariola Łokietko, pracownik socjalny Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu
– Nasz szpital jest przyjazny matce i dziecku. Przede wszystkim liczy się ich dobro. Pacjentki poza opieką lekarską mogą liczyć na pomoc psychologa i pracownika socjalnego. Nigdy nie oceniamy i nigdy do niczego nie namawiamy. Pytamy i udzielamy porad. w czasie rozmowy bardzo często okazuje się, że problemy, z którymi boryka się dana kobieta, można rozwiązać. to pomaga podjąć decyzję. Rocznie przychodzi u nas na świat ok. 2600 dzieci. Mniej więcej 10 razy w ciągu roku wszczynamy procedurę związaną z pozostawieniem noworodka w szpitalu.


 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama