Nie walczyć samotnie

– Wygląda to tak, że dzwoni do mnie ktoś z rodziny, a nie osoba chora. Przychodzę do domu. Chory odwraca twarz w drugą stronę. Nieraz bywa oburzony, że się pojawiam, ale z czasem nawiązujemy kontakt. Rodzina zazwyczaj nie wie, jak żyć z chorym na raka pod jednym dachem – mówi Anna Młynarska-Szczotka.

Liczba zachorowań na nowotwory złośliwe w województwie lubelskim w roku 2010 wyniosła 8027 przypadków. Wśród mężczyzn było 4139 zachorowań, a wśród kobiet 3888. Każdego roku wzrasta liczba chorych, z każdym rokiem rośnie także skuteczność technik medycznych w walce z rakiem. Wśród mężczyzn dominują nowotwory płuca, żołądka, gruczołu krokowego, pęcherza moczowego, krtani i jelita grubego. Wśród kobiet najczęstszymi nowotworami są nowotwory gruczołu piersiowego, szyjki i trzonu macicy, płuca, jajnika i przewodu pokarmowego. Mieszkańcy województwa lubelskiego coraz bardziej przekonują się do działań o charakterze profilaktycznym. W większej mierze aniżeli kiedyś korzystają z pomocy psychoonkologów i grup wsparcia.

To złożony problem

Osoby odwiedzające fundację „Za Bramą” dotyka nie tylko choroba nowotworowa, ale również współistniejące z nią: depresja, obniżony nastrój, nerwica, lęk oraz somatyczne objawy długotrwale utrzymującego się stresu i wiele innych. – Jako psycholog zajmuję się w fundacji wspieraniem osób z chorobą nowotworową we wszystkich jej fazach. Pomagam też ich rodzinom i bliskim. Ta pomoc nie jest wyłącznie stacjonarna. Jestem razem z nimi w różnych miejscach, by łagodzić ich stres i podtrzymać na duchu – mówi psycholog Anna Młynarska-Szczotka. Odwiedza podopiecznych także w domach, ze względu na różny stan ich zdrowia. Pod jej opieką znalazły się także osoby, które obecnie nie chorują, ale badania genetyczne wskazują na bardzo duże prawdopodobieństwo pojawienia się choroby w najbliższej przyszłości.

Strach przed pierwszym krokiem

Odwiedziny w domu chorego wynikają z trudności podczas leczenia chemio- czy radioterapią. Wtedy człowiekowi brakuje sił, zmienia się jego wygląd, rodzi się poczucie braku akceptacji i pojawiają się lęki. Rodzina zazwyczaj nie wie, jak powinna reagować i jak żyć pod jednym dachem z chorym na raka. Specjalista rozmawia ze wszystkimi domownikami. – Wygląda to tak, że dzwoni do mnie ktoś z rodziny, a nie osoba chora. Przychodzę do domu. Chory nie rozmawia, niekiedy jest oburzony, że się pojawiam, ale z czasem nawiązujemy kontakt – stwierdza psycholog. Z fundacją współpracuje lokalna służba zdrowia. – Dzwonią do mnie także lekarze z prośbą o pomoc dla osoby, która nie chce się leczyć. Chodzi głównie o kobiety, bo to one najczęściej rezygnują z pomocy medycznej – dodaje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • marianna
    10.11.2013 13:19
    Jeśli osoby z rodziny nie wiedzą jak żyć pod jednym dachem z osobą chorą na raka, to może powinny same udać się do gabinetu psychologa, żeby sobie pogadać, ulżyć czy czegoś konkretnego się dowiedzieć, a nie ściągać psychologa do pacjenta, który pomocy sobie nie życzy. To jeszcze jeden dowód na to, że pacjent onkologiczny, nawet jeśli jego choroba dotyczy obszarów odległych od mózgu, jest traktowany jak osoba chora psychicznie i praktycznie ubezwłasnowolniona. Dlaczego nie traktuje się tak pacjentów kardiologicznych w ciężkich stanach, których choroba też prowadzi do śmierci i jak najbardziej wiąże się z lękiem i depresją?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.