Dwóch doktorów ratuje tradycję

– Mam takie myśli przed zaśnięciem, żeby pan organista z Brochowa i pan Feliga przyjechali na mój pogrzeb i zaśpiewali te pieśni – mówi Zuzanna Piech.

Pani Zuzanna mieszka w Kocierzewie Południowym. To tam i w okolicznych wsiach zachowała się jeszcze tradycja śpiewania przy ciele zmarłego w jego domu. Powoli jednak zanika, bo młodych trudno namówić, żeby kontynuowali zwyczaje przodków. Od całkowitego zapomnienia postanowili uratować je Piotr Feliga i Bartosz Izbicki oraz śpiewacy z Bractwa Śpiewaczego „Vexilla Regis” i zespołu „Jerycho”.

Cudze chwalicie...

Piotr Feliga jest mieszkańcem Rybna, a Bartosz Izbicki – organistą w Brochowie. Obaj są w Zarządzie Stowarzyszenia Świętego Bartłomieja w Rybnie, które prowadzi m.in. działalność promocyjną i edukacyjną w zakresie muzyki liturgicznej i tradycyjnej. W zeszłym roku zorganizowało warsztaty chorału gregoriańskiego, a w tym realizowało projekt „Egzekwie ludowe”, którego ważnym elementem była liturgia pogrzebowa w rycie trydenckim. Msze Requiem odprawiono za Cypriana Zabłockiego, powstańców warszawskich, Fryderyka Chopina i dwukrotnie – w Skierniewicach i Łowiczu – za polskich prymasów. Każdą poprzedził koncert pieśni żałobnych na melodie śpiewane w okolicach Łowicza i Sochaczewa – Kocierzewie, pobliskim Wiciu i Brochowie.

– Byłem na pogrzebie wujka w Kocierzewie. Usłyszałem pieśni żałobne. Zaskoczyło i wzruszyło mnie, w jaki sposób żegna się zmarłego w jego domu. Dostałem też od Bartka [Izbickiego – przyp. aut.] płytę z koncertu pieśni żałobnych Adama Struga. Zafascynował mnie. Może nie sam śpiew Struga, tylko to, jak Bartek, który grał tam na organach, opowiadał muzyką całą historię – mówi P. Feliga.

Pan Piotr jest doktorem teologii. Na siebie wziął cały ciężar związany z organizacją projektu. Opracowanie muzyczne pozostawił B. Izbickiemu, doktorowi muzykologii. Zaangażowali w to śpiewaczki z Kocierzewa Południowego. Panie zaśpiewały w Warszawie i Łowiczu. Wcześniej uczestniczyły w nagraniu dla Polskiej Akademii Nauk. – Byłam szczęśliwa, że choć tyle mogłam dla Pana Boga zrobić. Mnie i koleżankom radość sprawiły także głosy warszawiaków: „Jak pięknie śpiewacie! Jakie piękne pieśni!” – mówi Z. Piech. – Myślę, że zaprocentuje to dla lokalnej społeczności Kocierzewa. Dzięki temu bardziej docenią to, co mają u siebie. Często się mówi: „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Ludzie oglądają programy typu „Mam talent”, a często nie zdają sobie sprawy, że ten talent mają w sobie – mówi B. Izbicki.

Za polskich prymasów

Ostatnim elementem projektu było czuwanie i Msza Requiem w bazylice katedralnej. To nekropolia 12 arcybiskupów gnieźnieńskich – prymasów Polski. Eucharystię w ich intencji 3 listopada – w Dzień Zaduszny, według kalendarza liturgicznego sprzed reformy soborowej – sprawował o. Petroniusz Powęzka OFM, rektor kościoła łowickiego klasztoru ss. bernardynek. Odprawił ją w obecności bp. Andrzeja F. Dziuby, który wygłosił kazanie. Przypomniał prawdy, jakie głosi Kościół o losie człowieka. – W Chrystusie odnosimy pełne zwycięstwo – życia nad śmiercią, bo Chrystus jako pierwszy umarł i zmartwychwstał. To w nas tkwi prawda naszego życia. Pytanie: jakiego życia po śmierci? Czy pełnego bliskości Boga, czy życia znaczonego potępieniem? – mówił ordynariusz łowicki z zabytkowej ambony. Oprócz pani Zuzanny, pieśni żałobne dla prymasów śpiewały jeszcze: Julia Sierota, Zofia Siekiera, Danuta Skumiał, Zofia Gać i Maria Kaczor.

– Spotykamy się przed pogrzebami w domach zmarłych. Choć to już nie wygląda tak, jak dawniej, gdy przez dwa dni czuwało się wieczorami do późnych godzin i śpiewało pieśni. Teraz to zazwyczaj jest pół godziny przed pogrzebem, a coraz częściej zdarza się, że ciało wiezione jest bezpośrednio z kostnicy do kościoła i nie ma jak wtedy zaśpiewać zmarłemu na pożegnanie. Pokolenie mojego syna już nie śpiewa. Młodych do tego się nie zmusi. Kiedyś usłyszałam od młodej dziewczyny: „Tu są takie »klepy« w tych pieśniach”. Bardzo mnie to zabolało, bo to są piękne słowa. W nich ukazane jest życie człowieka – opowiada pani Zuzanna. Wspomina także czasy dzieciństwa, kiedy Msze sprawowane były po łacinie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.