Gdy Alinka weszła, dzieci biły brawo

– Moim wielkim pragnieniem był powrót do Polski. Miałam nadzieję, że coś temu krajowi dam z siebie – mówi Irena Anglikowska.

Jeszcze wiele tysięcy Polaków czeka – głównie w Kazachstanie – na zaproszenie z Polski, by móc osiedlić się w ojczyźnie swoich ojców, którą także uważają za swoją. Łowicz znajduje się w czołówce samorządów, które już od 20 lat im to umożliwiają. Obecnie w  mieście mieszka 11 takich rodzin. Wśród nich znajdują się państwo Biali i Irena Anglikowska z rodziną.

Toczka 13

Cztery miesiące temu do Łowicza przybyli Irena Anglikowska i Oskar Ospanow. Ich córka Alina studiuje stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Łódzkim, a syn Rustam uczy się w klasie maturalnej w jednym z warszawskich liceów. Chce studiować architekturę na Uniwersytecie Warszawskim. Rodzeństwo przybyło do Polski dwa lata temu. – Nie baliśmy się wysłać dzieci samych. Nie chcieliśmy, by po latach miały pretensje, że coś im się w życiu nie ułożyło przez nas – mówi pani Irena.

Sama jest z wykształcenia chemikiem, a jej mąż pracował na kolei. Ma uprawnienia maszynisty. Jak każda repatriowana rodzina, otrzymali wyposażone mieszkanie. Teraz szukają pracy. Nie jest to łatwe, ponieważ jeszcze nie mówią płynnie po polsku, choć wszystko rozumieją. Mają wspaniałych sąsiadów. Na małżeństwo Jadwigę i Jerzego, którzy mieszkają dwa piętra wyżej, zawsze mogą liczyć.

Gdy pani Irena opowiada o losach swojej rodziny, z trudem powstrzymuje łzy. Był 1936 rok, kiedy jej bliscy zostali zesłani z terenów dzisiejszej Ukrainy do Kazachstanu. Jej mama urodziła się rok później. Na spakowanie się mieli dwie godziny. Rodzina mamy miała szczęście – gdy dotarli na miejsce, zamieszkali w jakiejś chacie. Krewnych ze strony ojca natomiast wywieziono w szczere pole. Był październik, lada dzień mógł spaść pierwszy śnieg. Żołnierz rosyjski wbił w ziemię drewniany kołek i powiedział: „Od dziś tu będziecie mieszkać!” Rosjanie zwali to miejsce „punkt” (po rosyjsku „toczka”) numer 13. W promieniu kilkudziesięciu kilometrów nie było innej wioski. By ochronić się przed chłodem, Polacy kopali jamy w ziemi, w których mieszkali.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama