Bajka o zasadniczych dzieciach

Anioł Stróż dziecka energicznego, chadzającego swoimi drogami, zbuntowanego ma pełne skrzydła roboty.

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami żyły sobie dzieci, którym nic nie trzeba było tłumaczyć, a wszystko same wiedziały i rozumiały. I znały wszystkie zasady, które sprawiają, że życie jest znośniejsze i prostsze. Dzieci te nie mówiły z pełną buzią, nie przepychały się w drzwiach. Zawsze pełne klasy i kultury, mówiły dorosłym „dzień dobry” i bez proszenia myły ręce przed obiadem. Ale bajka się skończyła, bo przyszła smoczyca o imieniu Wolne Żarty i grzeczne, „z natury” ułożone dzieci zjadła.

Dlatego chcąc nie chcąc, trzeba dzieci, takie zwyczajne, ze zwykłych domów i zwykłego życia, zasad uczyć. Choć to wcale nie jest taka prosta, sympatyczna sprawa. I bywa, że ręce i nogi opadają, a dziecko nadal próbuje robić, co chce. I co czasem najbardziej frustrujące: w jednej rodzinie z kilkorgiem dzieci, z tymi samymi zasadami, jedno dziecko łapie je szybciej, inne wolniej. A jeszcze inne, z uporem godnym walki o niepodległość, „robi swoje”. Choć zasady doskonale zna i wie, że działa niezbyt legalnie. Zna też konsekwencje, wie, że takie czy inne zachowanie spotka się z reprymendą. A jednak kombinuje. I to jest… norma. Norma, bo jak to mówi moja babcia, „nie zrównał Pan Bóg lasu, nie zrównał i ludzi”. A dzieci to ludzie właśnie, tyle że mniejsi. Nie oznacza to wszak, że można takiej jednostce krnąbrnej i kombinującej odpuścić.

I tu zaczynają się schody, bo jednostki takie są twarde i mają sporo sił witalnych. I tymi siłami oraz urokiem osobistym, a także młodością momentami zyskują przewagę. Bo sił brak. Nic to. Chwila oddechu i znów od nowa. Rozmowa. Rozmowa. Rozmowa. Czasem trudne momenty, a czasem nerwy i stres. Podobno te trudniejsze sztuki w przyszłości więcej osiągają, podobno więcej doświadczają. Bo właśnie mają naturę eksploratora, zdobywcy. Owszem. Pod warunkiem jednak, że natura rozbrykana i ciekawa świata będzie potrafiła w tym świecie poruszać się składnie i bazując na zasadach. Zasadach, które nie niszczą natury, lecz z nią współpracują. Wbrew pozorom i buntom – życie ułatwiają.

A gdy już naprawdę ręce opadają, to warto poprosić o wsparcie skrzydeł. Anioła Stróża. Taki Anioł Stróż dziecka energicznego, chadzającego swoimi drogami, zbuntowanego ma pełne skrzydła roboty. Ale po to właśnie jest. Warto podjąć opiekuńczą współpracę. I to nie jest wcale bajka. 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Maluczki
    17.02.2017 17:41
    "Bo sił brak. Nic to. Chwila oddechu i znów od nowa. Rozmowa. Rozmowa. Rozmowa. Czasem trudne momenty, a czasem nerwy i stres."----------------- Rozmowa niewiele daje. Najlepsze efekty daje pozwolenie dziecku pod kontrolą na poniesienie konsekwencji swojego wyboru, bo taki jest proces poznawczy towarzyszący człowiekowi przez całe życie. Zgadza się. takie jednostki więcej w życiu poznają prawdy, są mądrzejsze.
  • sonna
    17.02.2017 22:21
    DDK = Dorosłe Dzieci Katolików. Proszę Państwa Redaktorów napiszcie coś o tym. Bo to jest problem w rodzinach katolickich.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.