Policjanci na dziecięcym

Kiedy na szpitalnym korytarzu pojawiają się mundurowi, wydaje się, że żartów nie ma. Tym bardziej, że zaraz w ruch pójdą kajdanki i pałki.

Tymczasem zmęczeni rodzice złapią oddech, a mali pacjenci na chwilę zapomną o chorobie.

Kajdanki zamiast bajki

– Dzień dobry, jesteśmy słuchaczami Szkoły Policji. Może któraś z pań chciałaby wyjść na kawę? – posterunkowy Łukasz Pelski przedstawia siebie i koleżanki. Początkowe zdumienie mam szybko zastępuje uśmiech. Zwłaszcza gdy widzą, z jaką łatwością funkcjonariusze nawiązują kontakt z ich chorymi pociechami. W nietypowej dla siebie roli wolontariusze radzą sobie doskonale i z maluchami, i z nieco starszymi pacjentami. Mają wprawę. Co środę słuchacze słupskiej szkoły policyjnej stawiają się na oddziale dziecięcym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku. – Wolontariusze cały czas się zmieniają. Przyjeżdża ten, kto ma ochotę i czas. Nie ma obowiązku, ale też nikogo nie trzeba specjalnie namawiać – mówi Łukasz Pelski, który od grudnia koordynuje działania policyjnego wolontariatu.

Choć intensywne zajęcia pozostawiają słuchaczom szkoły policyjnej mało czasu wolnego, wielu z nich znajduje jeszcze tyle energii, żeby przez dwie godziny zorganizować czas małym pacjentom. – Bawimy się z dzieciakami, czytamy bajki, przywozimy kolorowanki i kredki. Ale najczęściej odpowiadamy na mnóstwo pytań o naszą pracę. A kajdanki, legitymacja i pałka to i tak najciekawsze dla dzieci punkty programu – dodaje ze śmiechem.

Oddech dla mam

W tym tygodniu świetlica jest zamknięta, więc nie można maluchów zwołać w jedno miejsce. Czteroosobowa ekipa szpitalnych pomocników musi sobie poradzić inaczej, więc dwa łóżeczka zamieniają się w pracownie plastyczne. Pięcioletni Kuba woli zostać strażakiem niż policjantem, ale chętnie pokoloruje kilka obrazków z młodą funkcjonariuszką. Za to Nataszka ze śmiechem przymierza policyjną czapkę i bawi się kajdankami. – Czy mógłby pan nam pomóc? – mama Hani prosi, by wygodniej ułożyć dziewczynkę na łóżku. Wykrzywiona w podkówkę buźka na chwilę się rozpromienia, gdy Hania trafia na ręce policjanta. Jest trochę przestraszona, bo dopiero co trafiła na oddział, ale już za moment daje się zagadać funkcjonariuszowi. – Dla dzieci to chwila, żeby oderwać się od myślenia o nieprzyjemnych zabiegach, o bólu czy nudzie – zauważa Łukasz Pelski. Najbardziej jednak wolontariat podoba się rodzicom. Mamy maluchów korzystają z chwili wolnego. – To świetny pomysł, bo z czystym sumieniem można skoczyć do automatu po kawę, spokojnie zadzwonić do domu albo zwyczajnie przejść się po korytarzu – kiwa głową jedna z nich.

Po prostu służba

Umundurowani funkcjonariusze na oddziale dziecięcym budzą jednak sensację. – Bądź grzeczny, bo policja cię zabierze – jedna z czekających mam na korytarzu przestrzega scenicznym szeptem niesfornego malucha. Wolontariusze tylko ciężko wzdychają. – Nie złoszczę się, ale trochę mi smutno. Policja nie jest od straszenia, tylko od pomagania, ochraniania. Kiedy zbuduje się dziecku negatywny obraz, konsekwencje mogą być nie najlepsze. Maluch zgubi się na plaży i na widok policjanta – zamiast szukać u niego pomocy – pobiegnie w drugą stronę, bo przecież mama mówiła: „Policjant cię zabierze”. Rodzice sami robią sobie krzywdę – kręci głową posterunkowa Sylwia Łuszczek.

Już na praktykach brała udział w akcjach profilaktycznych skierowanych do dzieci i młodzieży. Teraz, kiedy tylko może, przyjeżdża w środy do szpitala. – Kiedy usłyszałam o akcji, od razu chciałam się zgłosić, ale na początku kursu jest dość dużo nauki, więc nie było takiej możliwości – opowiada.

Sama jest mamą. Synek czeka w domu pod opieką taty i dziadków, aż mama skończy szkolenie. – Też zdarzało nam się trafić do szpitala, więc wiem, jakie to trudne. Rodzice są zmęczeni, zestresowani, przestraszeni. Przyda im się chwila oddechu – dodaje. Nad swoimi wizytami w szpitalu umundurowani wolontariusze specjalnie się nie rozwodzą. – Nie nazywamy tego zobowiązaniem, tak jak tego, co robimy na co dzień nie nazywamy pracą. To po prostu służba – podsumowuje Łukasz Pelski.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.