Korki z matmy i… Bożego Narodzenia

W darmowym podręczniku dla pierwszej klasy jest o choince i przedświątecznych zakupach, a nie ma wzmianki o Bożym Narodzeniu

Koniec roku szkolnego – czas podsumowań. Niestety, aż jedna trzecia maturzystów nie ma się czym pochwalić. Bo w tym roku matura poszła fatalnie, a najsłabiej matematyka, którą oblał co czwarty maturzysta… Dlaczego? Młodzież mamy zdolną. Podobno ambitną. Co więc było nie tak? Ministerstwo Edukacji zapowiada, że przyjrzy się matematycznemu antyzjawisku. Zapowiada nawet specjalne kształcenie nauczycieli młodszych klas, by ci specjalnie kształcili maluchy.

Podobno bowiem za kiepskimi wynikami maturalnymi stoi… słaba matematyka w klasach nauczania początkowego. Wniosek: za maturalne niepowodzenie maturzystów odpowiadają nauczyciele, którzy dziesięć lat wcześniej uczyli ich tabliczki mnożenia. To ciekawa koncepcja, przyznam. Wydaje się co prawda nieco przerysowana. Ale może to tylko uprzedzenia? Wszak ambitne ministerstwo planuje wprowadzić zmiany. A dokładnie plan naprawczy, który ma nauczyć nauczania matematyki młodych nauczycieli. Oczywiście nie należy wylewać dobrych chęci ministerstwa z kąpielą. Więc będziemy czekać na efekty. Dziesięć lat.

A skoro jesteśmy przy podsumowaniach szkolnych oraz nauczaniu maluchów. Pod koniec roku szkolnego okazało się, że w przygotowywanym przez MEN tzw. darmowym podręczniku dla pierwszej klasy nie ma wzmianki o Bożym Narodzeniu. Jest co prawda fragment o świątecznych zakupach i ubieraniu choinki. Ale po co ta choinka? Tego z podręcznika dzieciaki się nie dowiedzą. Ministerstwo zachęca, by zgłaszać wnioski co do podręcznikowych treści.

Ale znając betonowy opór ministerstwa na rodzicielskie zdanie (patrz sprawa przymusowych klas pierwszych dla sześciolatków), protesty słane z całej Polski na niewiele się raczej zdadzą. Więc Boże Narodzenie w podręczniku nie zagości. Na upadek matematyczny rodzice dawno temu znaleźli już sposób: korepetycje. Metodą domowych, prywatnych lekcji rodziny, które na to stać, od dawna wyrównują deficyty swoich dzieci z matmy (i nie tylko). Niedługo, również metodą korepetycji, będziemy musieli dzieci uczyć, czym jest Boże Narodzenie. Oby tylko lekcje nie okazały się dla rodzin zbyt drogie…

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • ~ewa
    04.07.2014 17:03
    Nie popieram tego podręcznika, ale z drugiej strony, gdy wspomnę swoje dzieciństwo, czyli zerową, a nawet ujemną ilość religii w szkole przedszkolu, w technikum i na studiach i popatrzę na mocno religijnie uformowanych moich rówieśników to...
    Myślę sobie, że nasze maluchy będą takie jak rodzice je ukształtują. Ich codzienne świadectwo wiary jest milion razy ważniejsze od podręcznika
  • Anka
    08.07.2014 14:24
    Oczywiście uważam, że Boże Narodzenie powinno pojawić się w podręczniku do pierwszej klasy, ale żal mi dzieci, które o tym święcie dowiedziałyby się czegoś dopiero z niego. Akurat o Bożym Narodzeniu dziecko powinno się dowiedzieć najpierw w domu (na długo przed czasem, gdy trafi na katechezę), a jeśli tak się stanie, najgłupszy podręcznik w tej kwestii mu nie zaszkodzi...
  • Renata
    12.07.2014 21:50
    Jestem za tym żeby Boże Narodzenie przybliżyli dzieciom rodzice. Naprawdę co roku od połowy listopada jest wielki szum dokoła Bożego Narodzenia. Po kilku tygodniach cała magia świąt gdzieś odpływa. Myślę, że lepiej dziecku o świętach opowiedzą rodzice, którzy najlepiej przekażą własną wizję świąt. Ewentualnie dzieci katolickie przecież chodzą na religię i tam się wszystkiego dowiedzą.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.