Zaangażowana pedagogika nowomiłości

Po ostatnim wystąpieniu rzecznika praw dziecka zrozumiałam, że byłam matką opresyjną!

Przez słowo „wychowanie” rozumiałam (w skrócie) stawianie wymagań, egzekwowanie ustalonych zasad, nagradzanie sukcesów i ukazywanie konsekwencji braku tychże. W moim rozumieniu dobra dziecka mieściło się też uczenie gry fair, przegrywania z godnością, wygrywania z mądrą radością. Po ostatnim wystąpieniu rzecznika praw dziecka zrozumiałam, że byłam matką opresyjną!

Otóż pan Marek Michalak pod koniec lipca zwrócił się do Ministerstwa Edukacji Narodowej z następującym problemem: młodzież nie lubi lekcji wychowania fizycznego! Lekcje są nudne i w dodatku są oceny! A ocenianie wyników sportowych prowadzi do... dyskryminacji.

Aby tej dyskryminacji przeciwdziałać, rzecznik proponuje zmianę tradycyjnego oceniania. Na wf. miałyby się liczyć nie osiągnięcia, lecz... zaangażowanie. Mam nawet wizję tego niedyskryminującego wf.: w sali wymalowanej graffiti, zamiast piłki lekarskiej, młodzież bawi się dmuchaną piłeczką. Podryguje przy tym w rytm najnowszych przebojów. A im kreatywniej się ubierze, tym więcej serduszek (koniec z opresyjnymi ocenami!) w dzienniczku przyniesie.

Jednak, żeby zadbać o pełen komfort młodych ludzi, proponuję, aby tę antydyskryminującą pedagogikę nowomiłości rozpropagować szerzej. I już nie wynik z matmy będzie się liczyć, lecz to, czy uczeń np. pokolorował zeszyt. Nieważna będzie też treść wypracowania, lecz zaangażowanie: w temacie „Krzyżaków” można przecież napisać o „Gwiezdnych wojnach”. A idąc dalej, trzeba by też pomyśleć, jak dopomóc dorastającej młodzieży w (jak domniemywam) opresyjnym i dyskryminującym życiu zawodowym. Koniec z rozmowami kwalifikacyjnymi, premiami uznaniowymi i karierą zawodową opartą na rzetelnych umiejętnościach. Liczyć się powinno zaangażowanie, czytaj: ładny uśmiech.

A gdyby tak, hipotetycznie, młody człowiek zechciał w przyszłości zostać sportowcem? Zmieńmy zasady olimpiad, mistrzostw świata! Laury nie dla nudnych i dyskryminujących Michaeli Phelpsów. Złoto dla zaangażowanych, którzy zechcieli, śpiewając polkę galopkę, przepłynąć pieskiem szerokość brodzika! I oczywiście wielkie, antydyskryminacyjne brawa dla p. Michalaka. Za zaangażowanie. Nie za wyniki, rzecz jasna.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • fankagościaniedz
    13.08.2011 20:44
    Moim zdaniem muzyka, plastyka, technika i wf nie powinny być oceniane, ileż więcej przyjemności by sprawiały.Felieton nieco histeryczny, taka nowomowa dziennikarska bez treści.
  • Przemko
    16.08.2011 21:46
    Przedmiot szkolny który nie podlega ocenie nie jest przedmiotem. I pisze to przyszły nauczyciel- po co mam przychodzić na lekcje, na których nie będę mógł ocenić pracy uczniów? Za ładnie namalowany obrazek mam ich pogłaskać po głowie? Jeśli będziemy oceniać tylko dobre chęci, a nie efekty, to w konfrontacji rzeczywistością życia w realnym (dorosłym) świecie nasze pociechy dojdą do wniosku, że zrobiliśmy im krzywdę.
  • Matka_Polka
    17.08.2011 15:25
    Myślę, że problem polega na braku zrozumienia u nauczycieli WF-u dla uczniów.
    Nie można mierzyć wszystkich jedną miarką bo każdy człowiek jest inny po prostu. Mój kolega na przykład miał tróję z WF-u (według dawnej skali) chociaż trenował sporty walki i miał w nich ogromne osiągnięcia. Był duży, ciężki i nie biegał jak gazela ani nie skakał jak zajaczek.
    Sama nie cierpiałam organicznie lekcji WF-u bo mimo, ze zawsze ćwiczyłam i byłam przygotowana do zajęć nigdy nie grzeszyłam jakas ogromna sprawnością fizyczną. Dopiero kiedy zachęciła mnie wuefistka do zajęć pozalekcyjnych znalazłam przyjemność w zażywaniu ruchu. Poza szkołą jeździłam na łyżwach, wrotkach, szusowałam na rowerze, chodziłam z przyjemnością po górach. Do tej pory kocham się ruszać- spacery, regularny basen, od czasu do czasu rower.
    Nauczyciel ma zaszczepić miłość do ruszania się i wyciagania z tego przyjemności. Niestety uważam, że oceny potrafia zdemotywować kompletnie mniej sprawnego młodego człowieka. Dlatego ocena zaangażowania w zajęcia według Amosa jest dla mnie tym czego oczekiwałabym od wuefistów uczacych moich dzieci.
  • Tomasz
    16.12.2012 16:26
    Właśnie mój syn w 1 klasie gimnazjum ma 3 na semestr. Tróję ma tylko z wfu, pozostałe oceny to 4 i 5. Nauczyciel go dyskryminuje, ponieważ nie osiąga zapisanych w rozporządzeniach MEN wyników. Wuefista nie uwzględnia przy tym, że w 5 i 6 klasie podstawówki syn był zwolniony z wf, ponieważ miał złamany kręgosłup. A pani Agata wyśmiewa propozycję RPD jakby to było jakieś kuriozum. Trzeba wymagać od dzieciaków, żeby się starały, ale oceny wystawiać wg możliwości. I o to RPD chodzi. Wyśmiewanie tej propozycji - szczególnie w katolickiej gazecie - jest niestosowne. I chyba wynika ze swoistej "prawicowej poprawności politycznej", bo na pewno nie ze zdrowego rozsądku.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.