Uśmiech na dyplomie

Wiktoria dużo czyta z Moniką, lubi też wykreślanki. – Nasze zajęcia zaczynamy od „wisielca” i prawie zawsze ja wygrywam – chwali się. Teraz i szkolne problemy pokonuje z większą łatwością.

To nie klub młodych mam, choć w rozmowie co chwilę słychać „moja Kasia”, „mój Bartek”. To akademia, której studentami są uczniowie szkół podstawowych. Niezwykła, bo zajęcia odbywają się w niej indywidualnie, a uczeń i wykładowca uczą się od siebie nawzajem.

Akademia Przyszłości to jeden z pomysłów ks. Jacka Stryczka – tego samego, który zainicjował Szlachetną Paczkę czy Ekstremalną Drogę Krzyżową. W tym roku w Opolu zajęcia odbywają się drugi rok.

Indeksy sukcesu

Norbert w akademii jest od pierwszej edycji. O swojej tutorce Magdzie mówi, że jest bardzo twórcza, ma wiele fajnych pomysłów. Dzięki niej już łatwiej opanowuje stres i nieśmiałość. – I mamy taką fajną, matematyczną grę planszową – dodaje tajemniczo. – A my gramy czasem na zajęciach w karty i przeważnie wygrywam – rzuca Karolina, ale od razu uspokaja: – Takie dla dzieci... A w pani Dorocie najbardziej lubię cierpliwość: tłumaczy coś raz, a jak nie zapamiętam, to znowu, aż się nauczę. Pamiętam, jak robiliśmy zakładki do książek. Wtedy nauczyłam się rysować, a pani Dorota napisała dla mnie krótki wierszyk – uśmiecha się. W akademii jest od września, ale już dzięki ćwiczeniom z rysowania ostatnio dostała dobrą ocenę z geometrii.

W pierwszej edycji uczestniczyło 30 dzieci z trzech szkół, teraz 52 uczniów z czterech podstawówek. Każdy ma swojego wolontariusza, tutora, z którym spotyka się raz w tygodniu na godzinę w swojej szkole. – Przeważnie wybiera się jeden przedmiot, którym się zajmują, ale nie są to typowe korepetycje – opowiada Marta Suchorska, psycholog z wykształcenia, koordynator regionalny AP. – Chodzi nam o to, by dzieci się bardziej otworzyły na świat, na rówieśników, poprawiły swoją samoocenę, która często przez niepowodzenia w nauce bądź różne sytuacje rodzinne jest niska. Polski czy matematyka to tylko jedna z dróg, w których mogą oni zacząć osiągać sukcesy, a przez to zmieniać myślenie. Stąd dzieci podczas inauguracji roku szkolnego otrzymują tzw. indeksy sukcesu. W ciągu roku mają różne wyjścia, spotkania, imprezy integracyjne, a w Dzień Dziecka „fotel prezesa” – idą do różnych instytucji, gdzie mogą usiąść na miejscu dyrektora. Rok podsumowuje uroczysta gala, a „studenci” otrzymują dyplomy z trzema największymi sukcesami.

– Czasem na początku jest nim uśmiech dziecka, punktualne przyjście, odezwanie się czy spokojne siedzenie przez 5 minut. To niby drobna rzecz, ale czasem kamień milowy – podkreśla Marta Suchorska.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama