Miłość warta ryzyka

Największym nieszczęściem dla mnie byłoby, gdybym nie mogła wrócić w góry – mówiła podczas pobytu w Opolu Elisabeth Revol.

Opolski Festiwal Miłośników Gór był okazją do wizyty w Opolu tej wyjątkowej francuskiej himalaistki, która razem z Polakiem – Tomaszem Mackiewiczem kilkakrotnie mierzyła się ze szczytem Nanga Parbat. Przed nią o swoich wyprawach opowiadali Adam Gomola i Bartek Golec oraz Monika Witkowska i Artur Małek. Równolegle, także w Opolu, na międzynarodowej konferencji zorganizowanej przez Towarzystwo Bioetyczne w Centralnej Europie i Katedrę Bioetyki i Etyki Społecznej Uniwersytetu Opolskiego toczyła się dyskusja nt. „Życie z ryzykiem, ryzyko w życiu”. O ryzyku w wysokich górach opowiadali m.in. Miłka Raulin, najmłodsza polska zdobywczyni korony Ziemi, i Bartłomiej Dobroch, dziennikarz współpracujący z „Tygodnikiem Powszechnym” i himalaista. To on pisał m.in. o tragedii na Broad Peaku, relacjonował m.in. wspinaczkę Artura Hajzera i Jerzego Kukuczki, Krzysztofa Wielickiego czy Wojtka Kurtyki, opisywał też akcję ratunkową na Nanga Parbat w styczniu tego roku. Tworzyło to niezwykły dwugłos pokazujący, co pociąga ludzi do ekstremalnych wyczynów.

Na granicy przetrwania

Elisabeth Revol nie mówi wiele, bo jak opisać to, co czuje się, oglądając świat ze szczytu ośmiotysięcznika? W jaki sposób przekazać, jak to jest… na niemal pionowej ścianie, w porywistym wietrze, który potrafi przewrócić, w trudnej do wyobrażenia temperaturze –40 stopni Celsjusza odczuwanej jako –60 (dla porównania – w domowych zamrażarkach jest „ledwie” –18 stopni Celsjusza), gdzie w rozrzedzonym powietrzu trudno złapać oddech, w otaczającej bieli łatwo zmylić kierunek? Jak opowiedzieć o widokach, które zapierają dech w piersiach...? Znacznie lepiej pokazują to przepiękne zdjęcia i krótkie filmiki, gdzie od samych słyszalnych w tle podmuchów wiatru przechodzi zimny dreszcz. – Każda wyprawa jest dla mnie ważna. Na wysokości 7 tys. metrów odkrywam nowy świat. Wspinaczka bez tlenu jest czymś wyjątkowym i magicznym. Kiedy jestem w górach, wszystko jest nieważne... – tłumaczyła Elisabeth. – To wyjątkowe uczucie czuć się tak malutkim w górach, ale i tak cały czas przeć do przodu... To, co udaje się tam osiągnąć, jest szczęściem. Podkreśla, że ważne jest, by podążać za marzeniami, ale trzeba robić to z głową. Porażki są częścią zmagania z górą, wyzwaniem, uczą i dają możliwość poprawienia tego, co nie wyszło. Bo nadmiernych ambicji i błędów góry nie wybaczają. – W górach trzeba być upartym, ale uważać na zmieniające się warunki. Wiadomo, że ryzyko istnieje, ale staramy się je przezwyciężyć, jak najwięcej przewidzieć, gdy trzeba – odpuścić – mówiła himalaistka.

Sam na sam z górą

Opowiedziała o swojej przygodzie z górami, którą zaczęła w wieku 4 lat. Wspominała o sportowej młodości, pracy nauczycielki WF, o uprawianiu gimnastyki, bieganiu i ciężkich treningach, które pozwoliły jej na udział w wyprawach zimowych. Elisabeth wspina się często ekstremalnymi trasami, w stylu alpejskim, czyli „na lekko”, bez butli z tlenem i pomocy tragarzy, bywa, że zupełnie sama. Opowiadając o kolejnych wyprawach, m.in. na Karakorum i w Himalaje, gdzie w ciągu 16 dni zdobyła samotnie Broad Peak, Gaszerbrum I i Gaszerbrum II, nie pominęła dramatycznych wydarzeń. Przyznała, że po tym, jak w 2009 roku próbowała zdobyć Annapurnę, gdy podczas schodzenia ze szczytu zaginął jej partner Martin Minaki, a ona wyczerpana i z odmrożeniami trafiła do szpitala, na 4 lata zaprzestała wspinaczki. Tęsknota za najwyższymi górami jednak wróciła i doprowadziła ją w 2013 r. do stóp Nanga Parbat (Naga Góra – 8126 m n.p.m.). Jak mówi, to był „testowy” wypad. Niedługo później poznała Tomka Mackiewicza i wkrótce potem, w styczniu 2015 r. postanowili zmierzyć się z Nangą. Doszli do 7800 metrów i musieli zawrócić z uwagi na pogodę. Rok później góra znów nie pozwoliła się zdobyć. – Łączyła nas niesamowita więź, która się wtedy zawiązała, pokrewieństwo dusz. Ta relacja była wyjątkowa. On był bardziej emocjonalny niż ja. Wiedzieliśmy już wtedy, że zdobędziemy Nangę lub nie, ale zrobimy to razem – opowiadała o towarzyszu wypraw Elisabeth. Mówiła o wzajemnym szacunku, przyjaźni, wspólnych wartościach, ale też uśmiechu i poczuciu swobody, jakie Polak wprowadzał. Obrazował to filmik z namiotu, gdzie uśmiechnięty Tomek podaje Francuzce urodzinowy „tort” – trójkącik serka topionego z płonącą na nim świeczką-zapałką.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • tomek
    19.11.2018 23:03
    Miłość do gór warta ryzyka.... Wystarczy spojrzeć na statystyki...ale nie o tym chciałem powiedzieć. Myślę że wspinanie w obiektywnie niebezpiecznych warunkach to ..często taki wysublimowany hedonizm (sam się kiedyś wspinałem zimą-w Tatrach co prawda tylko). Bo jak ktoś jest prymitywnym materialistą to można sobie pozwolić na połajanki do woli ale taki egoista uduchowiony...och ach.. (z zapleczem kasy bo za darmo sie nie jezdzi na wyprawy) takiemu to trudno osmielić się coś zarzucić bo on taki wrazliwy i w ogóle-e oniesmiela na 100metrów a przecież ktoś kto krytykuje taką natchnioną personę to taki tępak z nizin co to nic nie rozumie i pewnie tylko na kanapie siedzi....
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.