Z telefonem na nocniku

Ile czasu średnio dzieci spędzają ze wzrokiem utkwionym w smartfon? Nie chce się wierzyć, ale… nawet osiem godzin dziennie! To coraz większy społeczny problem.

Świadczy o tym zainteresowanie konferencją prof. Jakuba Andrzejczaka we Wrocławiu. Sala gimnastyczna szkoły Stowarzyszenia na rzecz Edukacji i Rodziny Nurt przy ul. Pautscha pękała w szwach. Rodzice zapełnili ją praktycznie do ostatniego miejsca. Nie ma co ukrywać, walka o dziecko z wciągającym je światem cyfrowym dotyczy bardzo wielu domów.

Nos w ekranie

Od jakiego wieku dziecko może używać telefonu komórkowego? Jak długo może z niego korzystać i w jaki sposób? Jakie zasady ustalić w obcowaniu ze światem cyfrowym? Te pytania zadaje sobie z pewnością wielu rodziców. Rozrywka przy użyciu urządzeń mobilnych stała się w ostatnich latach wręcz plagą. Kiedy młody człowiek się nudzi, po prostu wyciąga telefon... – Niedawno 14-latka w województwie warmińsko-mazurskim jechała hulajnogą i wpadła pod samochód, bo w trakcie jazdy… przeglądała TikToka. To spektakularny incydent, ale też zaledwie wierzchołek góry lodowej. Mniej dostrzegalne przykłady? Na przykład fakt, że na portalach aukcyjnych bez trudu znajdziemy krzesełko dla dziecka z uchwytem na telefon. Nie będzie też problemu ze znalezieniem nocnika z uchwytem na telefon – mówi prof. Jakub Andrzejczak. Profesor Wielkopolskiej Akademii Społeczno-Ekonomicznej i kierownik Zakładu Socjologii Wychowania informuje, że zbyt wczesna inicjacja cyfrowa dzieci prowadzi do trwałych zmian fizycznych. Wszystkie raporty okulistyczne mówią, że dzieci w kontakcie z jakimikolwiek ekranami chcą być coraz bliżej. – A znaczna część rozwoju wzroku przypada na pierwsze etapy naszego życia. Ślęczenie przy ekranie smarfona, tabletu, laptopa czy komputera może poważnie uszkodzić oczy. Badania pokazują również, jak drastycznie spada siła mięśni dłoni pod wpływem coraz wcześniejszej inicjacji zabawy urządzeniami cyfrowymi. Zamiast tradycyjnych zabawek dajemy dziecku do ręki telefon, a ono potem nie umie trzymać ołówka czy nożyczek – ostrzega prof. Andrzejczak.

Dziecko potrzebuje nudy

Kiedy korzystamy z urządzeń cyfrowych przed snem, spada poziom melatoniny w człowieku – gorzej śpimy, mamy problemy z zasypianiem. Dlatego jesteśmy coraz częściej zasypywani reklamami produktów z melatoniną. – Rodzice mówią: „Moje dziecko nie może zasnąć, dlatego korzysta z telefonu”. A prawda brzmi: twoje dziecko korzysta z telefonu komórkowego, dlatego nie może zasnąć – uwrażliwia mąż i ojciec dwóch synów: siedmio- i czternastolatka. W jego domu nie korzysta się z urządzeń cyfrowych na godzinę przed snem. – Nie dawajmy dzieciom także rano, przed szkołą smartfona, aby grały czy oglądały bajki. Poziom melatoniny musi opaść naturalnie – dodaje prof. Andrzejczak. Oczywiście nie jest łatwo wymyślać nowe zabawy jako alternatywę dla komputera, tabletu, telewizora czy laptopa. Zapominamy jednak, że to nuda jest ostatnim bastionem kreatywności w tym świecie. – Dzieci trzeba czasem pozostawić samym sobie. To nie jest popularne stwierdzenie. Obecnie czujemy jakąś kulturową presję, że rodzice muszą być nieustannie odpowiedzialni za zapewnienie dzieciom rozrywki. Podczas gdy nuda jest momentem kreatywności, oczywiście w dobrym środowisku – tłumaczy doktor nauk humanistycznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Ilość, nie czas

Jak rozmawiać z dziećmi na ten temat? Albo raczej jak nie rozmawiać? – Nie posługujmy się jako rodzice sformułowaniami w stylu: „Jesteś uzależniony od telefonu!”. Co chcemy osiągnąć, komunikując się w ten sposób? Dzieci kojarzą uzależnienie z chorobą. A my chcemy im po prostu powiedzieć, że zbyt wiele czasu spędzają w cyfrowym świecie. Nawet terapeuci mają dylematy przy stwierdzaniu uzależnienia, a nam przychodzi to tak łatwo – doradza specjalista. Obecność technologii w domach oznacza, że dziecko czasem przyjdzie, by podzielić się z rodzicami jakąś nowością. Mówi na przykład: „Tato, zobacz tego śmiesznego mema, ten śmieszny film”. – Zdecydowana większość rodziców reaguje: „Głupie to, wyłącz”, „Nie znam się”. Nie mówcie tego dzieciom! Kiedy potem będą miały problem, nie przyjdą do was. Starajcie się pokazać im alternatywę. Nie kwitujcie tego stwierdzeniami, które zamykają dyskusję. Nie używajcie sloganów na odczepnego. Zainspirujcie swoich nastolatków – zachęca prof. Andrzejczak. Wobec dzieci w świecie nowych technologii nie posługujmy się konstruktem czasu w stylu: „Za 10 minut wyłączam tę bajkę”. Dziwimy się, że nasza pociecha robi awanturę i płacze, gdy rzeczywiście po tym czasie wyłączamy telewizor lub tablet, podczas gdy bajka jeszcze trwa. Nikt nie lubi, jak mu się przerywa w trakcie. Pozwólmy na jedną lub dwie bajki i dajmy obejrzeć je do końca. Używajmy ilości, nie czasu, którego dziecko jeszcze nie rozumie.

Te liczby przerażają

Według statystyk przeciętny dorosły człowiek korzysta z urządzeń mobilnych takich jak smartfon 4,5 godziny dziennie. U dzieci ta wartość jest większa. – Badałem jeden, wcale nieodosobniony przykład. Średni dzienny czas korzystania ze smartfona przez 13-letnią dziewczynę przed pandemią wyniósł 6 godzin i 14 minut. Odliczając 8 godzin na sen, wychodzi, że 39 proc. czasu dziennej aktywności przeznaczała na smartfon. A bywa tak, że u dzieci „siedzenie w smartfonie” przekracza 7 i 8 godzin dziennie, dochodząc do 50 proc. czasu aktywności – informuje Jakub Andrzejczak. Badana 13-latka otrzymywała 832 powiadomienia dziennie, czyli jedno co niespełna 2 minuty. Aktywowała telefon 309 razy dziennie, czyli co 3 minuty. – Jak można tak funkcjonować? Niewiarygodne, ale prawdziwe. Ci młodzi ludzie socjalizują się bez kontroli dorosłych, czerpią opinie, poglądy, sposoby myślenia, wzory reakcji emocjonalnych. I pojawia się ważne pytanie: czy my jako rodzice interesujemy się tym światem? Czy pytamy swoje dzieci oprócz tego, jak było w szkole czy na podwórku, co robili w sieci, w co grali, co oglądali? – zastanawia się ekspert.

Ten świat się nie kończy

Urządzenia mobilne zaczynają działać na naszą podświadomość. Technologia przekroczyła granicę ludzkiego umysłu. Ale jako ludzkość tak bardzo byliśmy zaabsorbowani postępem, że nie zauważyliśmy, iż technologia perfekcyjnie wykorzystuje nasze słabości. – Świat cyfrowy nigdy się nie kończy, zawsze można obejrzeć kolejny film na YouTube, obejrzeć kolejne obrazki, zainstalować kolejną aplikację. I dlatego odbiorca nigdy nie będzie usatysfakcjonowany z korzystania z wirtualnej sieci, bo zawsze jest coś jeszcze – wyjaśnia prof. Andrzejczak. Niektórzy pamiętają, że w czasach ich młodości gry miały swój koniec. Misja dziesiąta, piętnasta i pojawiało się hasło, którego dzisiaj nie spotkamy: „game over”. Teraz na topie są gry otwartych światów, można w nie grać w nieskończoność. Tam nie chodzi o ukończenie misji, ale o samą grę. – Człowiek bez celu przeglądający rzeczywistość cyfrową niczym się nie różni od tego, który pociąga za dźwignię jednorękiego bandyty – jeden i drugi nie wie, co znajdzie, ile znajdzie i co wydarzy się potem. Uzależnienie od urządzeń cyfrowych jest bardzo często porównywalne do uzależnienia od hazardu – komentuje autor licznych badań naukowych oraz programów profilaktycznych.

Zasada 30 minut

Dbajmy m.in. o przestrzeń nauki bez telefonu, tabletu, czy laptopa. – Udowodniono, że pamięć operacyjna człowieka mocno wzrasta, gdy urządzenie mobilne jest poza zasięgiem wzroku. Dzięki temu szybciej przyswajamy treści. Nie wyciszony czy wyłączony smartfon. Niewidoczny – mówi prof. Andrzejczak. Zachęca, by ustalić zasady dotyczące czasu spędzanego w kontakcie z urządzeniami cyfrowymi. Profesor Andrzejczak stosuje zasadę 30 minut. Każdego dnia, kiedy w domu są wszyscy członkowie rodziny, na 30 minut wyłączają każde urządzenie cyfrowe. Warto określić miejsca, w których korzysta się z urządzeń mobilnych, w których się je przechowuje, i takie obszary, gdzie nie wolno ich używać. W domach wiele urządzeń ma swoje miejsce, np. suszarka, blender, odkurzacz. Zauważmy, że z telefonem tak już nie jest. Ich położenie w różnych częściach domu nikogo nie dziwi. W kuchni, w łazience, w salonie, w sypialni, nawet gdzieś na ziemi – to pokazuje jak absorbuje nas technologia. Jest z nami wszędzie. – Jednym z największych problemów naszych czasów jest fakt, że umożliwiamy młodym ludziom docieranie do treści, do których nie są przygotowani rozwojowo. Zmaganie się z nimi nie przyspieszy ich dorastania, ale zabierze im dzieciństwo, a niekiedy także dorosłość – podsumowuje prof. Andrzejczak.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama