Piłka jest okrągła, a kule są dwie

To tylko z pozoru inny futbol. Emocje, wysiłek, determinacja, a może nawet większe, niż w przypadku zwykłej piłki. W Warszawie powstaje pierwsza drużyna dla osób po amputacjach nóg.

Feralnego dnia Paweł Płoski był u szczytu kariery hip-hopowego tancerza. Miał 20 lat i dwa tytuły Mistrza Świata IDF (International Dance Organization), wicemistrzostwo świata z 2006 r., sześciokrotne mistrzostwo Polski. Przed turniejami trenował po osiem godzin dziennie przez siedem miesięcy. Nawet maturę musiał przełożyć.

Pociąg ostatniej szansy

Był 2007 r. Jako wzięty instruktor, który potrafi ł przygotować układy choreograficzne dla 150 osób występujących jednocześnie na scenie, wracał z warsztatów. Pociąg z Głogowa opóźnił się. Gdyby nie zdążył we Wrocławiu z przesiadką, musiałby czekać osiem godzin na następny. A przecież w Warszawie poumawianych tyle spotkań... Wydawało się, że da radę. Tylko podbiec do ruszającego pociągu, wrzucić torbę i samemu wskoczyć. Ale pociąg nagle przyspieszył, wciągając tancerza pod koła i miażdżąc nogę. Zdołał jeszcze wciągnąć się na peron i krzyknąć po pomoc. Drugą stopę lekarzom udało się uratować, wybite prawe biodro – również. Gdyby Paweł wiedział o amputacjach tyle, ile dziś, kazałby zostawić dłuższy kikut. Noga trzymałaby się pewniej w protezie. Lekarze wiedzieli, że jest trenerem tańca, ale niewiele potrafili zrobić.

– Moja głupota. Sekunda, która zburzyła dotychczasowe życie. Ale i mega fart. Wiem, że Ktoś czuwał nade mną. Bo nadal żyję! – mówi dziś, nie tracąc szczerego uśmiechu.

Przetrwać próbę

Choć po wypadku bywało różnie. Skończyło się trenowanie innych po dwieście złotych za godzinę. Zamiast żmudnych treningów, trzeba było zacząć jeszcze trudniejszą rehabilitację. Zamiast tanecznego kroku – naukę chodzenia o kulach. – Przychodziło do mnie po sto mejli dziennie: z otuchą i wsparciem. Narzeczona na pół roku rzuciła studia, żeby doprowadzić mnie do psychicznej równowagi. Na szczęście nikt nigdy nie płakał przy moim łóżku. Może to pomogło mi przetrwać – mówi.

Rocznie w Polsce wykonuje się 6 tys. amputacji. Osób bez dolnej kończyny żyje nad Wisłą około 60 tys. Za każdym przypadkiem kryje się dramat: najczęściej u chorych na cukrzycę, w wyniku późnych powikłań zespołu stopy cukrzycowej – krytycznego niedokrwienia kończyny objawiającego się powstaniem martwicy oraz zgorzeli. Amputacje u osób bardzo młodych to głównie skutek wypadków komunikacyjnych, jak u Pawła. Wtedy ze stratą nogi albo ręki pogodzić się chyba najtrudniej. Bo w głowie ma się życiowe plany, które trzeba poważnie zweryfikować. Dla wielu osób po amputacjach wypadek rozpoczyna długi czas izolowania się od dotychczasowych przyjaciół, kolegów z pracy, sąsiadów z ulicy. Czasem tej próby nie przetrwa nawet miłość.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| AMP FUTBOL

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama