Wywalczyłem swoje drugie życie

– Co mam w zamian za to, że nie piję? Znam siebie, wiem, kim jestem i jaki jestem – mówi jeden z uczestników spotkań.

Kolejny wtorek „U Piotra”. Każda kolejna osoba wchodząca do pokoju witana jest z entuzjazmem. Od razu widać, że wszyscy dobrze się znają, pytają, co słychać i jak minął kolejny tydzień. Po chwili wszyscy stają, biorąc się za ręce, i rozpoczynają spotkanie wspólną modlitwą: „Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego...”. Jeszcze uścisk dłoni i przeczytane na głos 12 tradycji AA, w tym ta, która mówi, że „jedynym i najwyższym autorytetem w naszej wspólnocie jest miłujący Bóg...”. Tak od dekady wieczór zaczyna Grupa Anonimowych Alkoholików w Kiwitach.

Minęło 10 lat

Grupa znana jest pod nazwą „U Piotra”. Spotkania prowadzi właśnie on. – Żeby się spotykać, trzeba mieć po prostu chęć i mieć z kim się spotkać. Na swoje drodze trzeźwienia alkoholik musi spotkać drugiego alkoholika. Ja spotkałem Tadeusza. Pamiętam jakby to było dzisiaj – szedł z bańką oranżady. Zaczepiam go, bo chciałem ognia, zapałki mi się skończyły. A on mówi: „Ja już nie palę. A wiesz, że ja oprócz tego, że nie palę, już od 9 lat nie piję?”. Odpowiedziałem mu: „Ja też już przestałem pić”. Był wyraźnie zdziwiony, bo myślał, że chcę od niego pożyczyć pieniądze – uśmiecha się Piotr. Z czasem powstał pomysł, żeby utworzyć w Kiwitach grupę. Założył ją Leszek.

– Pracowałem w Lidzbarku Warmińskim, więc bardziej pasowały mi spotkania w tym mieście. Ale za namową wójta włączyłem się do animowania spotkań w Kiwitach. Po dwóch latach Leszek odszedł do Bartoszyc. Tak grupa zmieniła nazwę na „U Piotra”, bo zostałem jej szefem – mówi. W spotkaniach uczestniczy wiele osób. Mogą tu podzielić się swoimi problemami, po prostu wygadać się wśród tych, którzy doskonale rozumieją problemy człowieka, który jest alkoholikiem. – Ludzie przychodzą, odchodzą, mają swoje problemy, czasem wracają do nałogu, by po czasie znów się pojawić na spotkaniach – opowiada. – Tak minęło 10 lat. Co roku w lutym przeżywamy kolejne jubileusze w Stoczku Klasztornym, jest Eucharystia, a później na sali zabawa. A przyjeżdża ponad 200 osób. Tak świętujemy naszą trzeźwość.

Już się ogarniam

– Trzeźwieć pewnie będę do końca życia – uważa Grzegorz. – A to, że jestem tutaj i godnie żyję, jest zasługą mojej żony. Ale nie mieszkamy razem... Straciłem rodzinę – mówi. Wspomina Janka, który już nie żyje. – Pamiętam, kiedy się dowiedziałem, że zmarł. Nie potrafił przestać pić. Pojechałem z Piotrem i Januszem na jego grób, odmówiliśmy modlitwę. Bardzo to przeżyłem. Dzień przed jego śmiercią rozmawiałem z nim, był w trakcie picia. Nie myślałem, że to będzie nasze ostatnie spotkanie. Ale tak to jest przy tej chorobie – mówi. I wie, o czym mówi. Czterokrotnie trafiał na oddział. – Tak wywalczyłem swoje drugie życie, bo wcześniejsze było jedną wielką tragedią. Najgorsze było to, że zatracałem sam siebie. Nie wiedziałem, kim jestem, jaki jestem – wyznaje.

Wspomina pierwszą terapię na oddziale w Lidzbarku Warmińskim. – Żona pierwsza nazwała mnie alkoholikiem. Strasznie się wzburzyłem. Myślałem: jak ona tak może?! Dziś wiem, że jestem alkoholikiem. Nie szczycę się tym, ale potrafię się do tego przyznać. To długi proces, uznanie bezsilności wobec alkoholu – mówi Grzegorz. Po pierwszych dwóch terapiach mógł wrócić do domu. Po trzeciej trafił na jedną noc do noclegowni. – Była to dla mnie tragedia. Ja, taki dobry chłopak, już się ogarniam. Dzięki Bogu znalazłem pracę. Żona pozwoliła mi wrócić. Ale po kieliszek sięgnąłem jeszcze raz… Nie dałem rady – wspomina. Pamięta pierwsze spotkania w grupie, mieszane uczucia, kiedy ktoś mówił: „Nie piję 20 lat”. – Miałem jeszcze „pijane myślenie”. O czym oni tu mówią? Przekonałem się z czasem, że taka grupa jest potrzebna, żeby się wygadać. Co by się nie działo, będę tu za tydzień, za miesiąc, za rok. Cieszę się z najprostszych rzeczy. Mam przyjaciół – zapewnia Grzegorz.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.