Zacheuszki z ulicy Fiołkowej

Więzienie nie tylko więźnia więzi. Rozdziela rodziny, pozbawia dzieci ojca. Czy przez kraty da się podtrzymać relacje? Czy przetrwają one próbę czasu i dadzą siłę, by potem zacząć od nowa?

Wokół Zakładu Karnego nr 2 przy ul. Fiołkowej we Wrocławiu uformowała się grupa wolontariuszy, która wraz z kapelanem – o. Robertem Żukowskim OMI – towarzyszy ludziom po obu stronach więziennego muru. Tworzy okazje do spotkań. Jedno z nich odbyło się pod koniec listopada.

Rozplątać razem życie

Ewa przyszła z sąsiadką, której partner jest w zakładzie. – Można się spotkać z ludźmi, rozerwać trochę, porozmawiać z księdzem, poradzić. Przyszłam. Czemu nie? – mówi. Łatwego życia nie ma. Z małym synkiem, w ciąży z dwojaczkami. Jej konkubent ma już za sobą odsiadkę. Teraz leczy się z alkoholizmu. Uzależniony jest też od narkotyków. – Dzieci kocha bardzo, ale ten nałóg jest silniejszy od niego. Powiedziałam mu: bierzesz się za siebie albo cię zostawiam – tłumaczy. – Ja też terapię przechodzę, jestem teraz w „trzeźwym świecie”, ale muszę uważać, żeby mi się noga nie powinęła. Mam jednak dla kogo żyć. Dzieci stracić nie chcę. Dam radę.

Mnóstwo poplątanych historii. Jak je rozwikłać bez obecności życzliwych ludzi? O. Robert nazwał tych życzliwych „Zacheuszkami”. Taki zacheuszek (płytka z krzyżykiem, świecznik) to znak konsekracji świątyni. Nie rzuca się w oczy. A jest bardzo ważny. – Oznacza, że po konsekracji kościół staje się miejscem żywym, wypełnionym Bogiem – tłumaczy kapłan. Ich hasło brzmi: „Być ponad przeciętność”. – Bycie wśród osadzonych, ich rodzin, nie przynosi często od razu widocznych owoców. Nie daje łatwej satysfakcji. Ale chcemy po prostu im towarzyszyć – mówi.

Wśród „Zacheuszków” są Bartek i Małgosia. – Jest nas kilkanaście osób. Podzieleni jesteśmy na grupę ewangelizacyjną i grupę społeczną – tłumaczą. Bywają często na Fiołkowej. Spotkania w więzieniu odbywają się w czwartki i piątki, w sobotę jest Msza św. dla osadzonych, a czasami też spotkania rodzinne. – Udało nam się pozyskać dofinansowanie z Dolnośląskiego Funduszu Małych Inicjatyw – tłumaczy Bartek. – Dzięki temu odbyły się dwa wydarzenia – wycieczka do Trzebnicy i sobotnie spotkanie we Wrocławiu, z koncertem prowadzonym przez więźniów. Byliśmy w kinie, na wspólnym posiłku, dzieci korzystały z placu zabaw, a panie w tym czasie miały… manicure. Wkrótce organizujemy także spotkanie ze św. Mikołajem dofinansowane z kolei z Dolnośląskich Małych Grantów. Rodziny będą mogły wejść do więzienia. Dzieci dostaną prezenty, wszyscy zasiądą przy wspólnym stole. Widok maluchów garnących się do ojców, ich radość z chwil, gdy są i z mamą, i z tatą… Bezcenne.

Rap i kolorowe paznokcie

W centrum handlowym spędzało czas razem prawie 70 osób – rodziny osadzonych, ale też kilku więźniów na przepustkach. – Chcemy zintegrować ich z „normalnym” światem, pokazać im, że są dla nas ważni – mówi Bartek. – Staramy się dać im trochę radości – tłumaczy kapelan.

– Pamiętam twarze niektórych kobiet, często tak bardzo poranionych przez życie, gdy usłyszały, że mogą skorzystać z manicure. Ten błysk w oku… One często są pozbawione towarzystwa koleżanek, odizolowane. Ludzie nie wiedzą, jak się mają zachować wobec osoby, której bliski jest w więzieniu. Odsuwają się.

Zanim wszyscy wyruszyli do centrum handlowego, zgromadzili się w parafii oblackiej na koncercie. Trzech więźniów uczestniczących wcześniej w projekcie „Zwierciadło” (autorstwa Zbigniewa Krzyżaniaka i Patrycji Augustyniak) – „Inny”, „Lejba” i „Tajfun” – rapowało o swoim życiu, swoich doświadczeniach. – Chodziło o to, by stanąć przed lustrem, wyrazić siebie we własnoręcznie napisanym tekście – wyjaśnia Z. Krzyżaniak, dodając, że kolejna grupa osadzonych zaczyna rapować w drugiej edycji.

– Nasz zespół nazywa się Z.W.L., Zawsze Wolni Ludzie – mówi Marcin, czyli „Inny”. – Nagraliśmy jedną płytę, teraz szykujemy się do nagrania nowej. Każdy z nas ma swój styl nawijania, swój przekaz. Rap pozwala wyrażać siebie. Ja rapuję po to, żeby inni nie powielali moich błędów, nie trafiali za kratki – szkoda na to czasu. Rozwijamy się. Muzyka zmienia ludzi. Człowiek zaczyna widzieć przed sobą drogę.

Więźniom towarzyszyła również osoba z Fundacji Królowej Różańca Świętego z Poznania – fundacji, która przygotowała modlitewniki dostarczane do więzień. Różaniec, rap, kolorowe paznokcie, baloniki dla dzieci… Ileż sposobów, by świat wypiękniał po obu stronach krat.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.