Przy studni

Zdrada, rozstanie, pozew o rozwód… To już koniec małżeństwa? Czy porzucona osoba może uznać, że przysięga złożona wobec Boga w takiej sytuacji przestaje obowiązywać, a on/ona nie ma już żony/męża?

Podczas spotkania w parafii św. Kazimierza Królewicza we Wrocławiu Piotr z wrocławskiego ogniska wspólnoty Wspólnota Trudnych Małżeństw „Sychar” mówił: – Noszę obrączkę. Przypomina mi, że cały czas wobec Boga jestem mężem, niezależnie od decyzji mojej żony. Przypomina o obecności nieobecnej. „Każde trudne sakramentalne małżeństwo jest do uratowania” – to zdanie wyraża charyzmat wspólnoty, a wiele historii jej członków to potwierdza. Owszem, tylko w niektórych przypadkach po rozstaniu małżonkowie w pełni do siebie wracają, czasem po wielu latach. Jednak nawet jeśli członkowie Sycharu nie mogą doczekać się powrotu najbliższej osoby, odzyskują pokój. Żyją w przyjaźni z Bogiem. Kochają – czyniąc to, co ślubowali – nawet jeśli mogą to robić jedynie „na odległość”.

Czekać, nie czekając

– Byłam przekonana, że moje małżeństwo jest najwspanialsze na świecie – mówi Jola, wspominając swoją historię. – Gdy zaczęłam przeczuwać, że coś jest nie tak, słyszałam od męża, że to kwestia złego samopoczucia, problemów zawodowych… Byłam naiwna. W końcu usłyszała, że coś się wypaliło. Padły słowa o kajdanach, uwieszeniu się na szyi… Jej świat runął. – To był trudny czas. Pierwsze samotne wakacje, sylwestry. Ale także… rekolekcje. Przedtem mąż był moim bożkiem. Nie potrzebowałam spotkań, innych ludzi. W Sycharze przyszedł czas mojego otwierania się na świat i świata na mnie. Zgłosiłam się tu po receptę, jak i ile mam się modlić, żeby mój mąż do mnie wrócił. Z czasem zrozumiałam, że chodzi o coś innego. Teraz wiem, że Bóg upomina się o mnie – mówi.

We wspólnocie odkryła radość bycia Jego dzieckiem. – Jestem księżniczką, córką Króla – mówi. Wyjaśnia, że we wspólnocie na współmałżonka czeka się, nie czekając – to znaczy poprzez rozwijanie się duchowo, emocjonalnie, intelektualnie, wzrastanie pod każdym względem. – Uzdrawianie małżeństwa zaczyna się, gdy choć jedno ze współmałżonków zdecyduje się walczyć o uratowanie małżeństwa. Wiem, że niezależnie od tego, co robi mój mąż, jestem w najlepszym towarzystwie, przy Jezusie – wyjaśnia.

– Nie mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa w Sycharze. Nie tak wyobrażałam sobie swoje życie. Ale jestem szczęśliwa, że wspólnota ta istnieje i że mogę tu być.

– Jestem od 42 lat w sakramentalnym związku małżeńskim, od siedmiu lat sam, sześć lat w Sycharze, a cztery lata po rozwodzie. Mimo to noszę obrączkę – podkreśla Piotr. Najpierw, jak mówi, nosił ją trochę na przekór żonie, która swoją zdjęła. Po pewnych rekolekcjach zrozumiał jednak wymowę obrączki. Mimo rozwodu sakramentalne małżeństwo wciąż trwa. Nie tylko więc może mówić: „mam żonę” (choć w praktyce nie ma jej przy sobie), ale przede wszystkim ma prawo mówić: „jestem mężem”. Uświadomił sobie, że jeśli kiedyś składał przed Bogiem przysięgę miłości, wierności, to robił to bezwarunkowo. Nie była ona uzależniona od postawy żony, od tego, czy ona ze swojej strony będzie przysiędze wierna. Nawet jeśli odeszła, on – tak jak to możliwe – powinien ją kochać, troszczyć się o jej dobro.

Źródło zawsze otwarte

Piotr podkreśla, że Bóg nie zmienia swej decyzji, nie cofa swych darów. Człowiek – choćby opuszczony, w pojedynkę – może wciąż wracać do łaski związanej z sakramentem. Obrączka o tym przypomina. – Całuję ją zawsze na Mszy św., gdy kapłan mówi: „przekażcie sobie znak pokoju”. Pamiętam, że to żona mi ją nałożyła. Mam nadzieję, że słowa przysięgi małżeńskiej wciąż w niej żyją, nawet jeśli teraz śpią. I że ona sobie kiedyś o nich przypomni – tłumaczy Piotr. Nazwa wspólnoty pochodzi od miejsca spotkania Jezusa z Samarytanką. Podczas rozmowy przy studni, w pobliżu miasta Sychar kobieta ta zrozumiała, jak bardzo jej życie naznaczone jest grzechem. Jezus pokazał jej, że w Nim jest źródło żywej wody, prawdziwej miłości. Członkowie Sycharu odkrywają, że to źródło – mimo czasem pogmatwanych sytuacji – wciąż bije dla nich w sakramencie małżeństwa.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.